Miliard rzeczy dookoła

okładka miliard rzeczy dookoła

Źródło: Wydawnictwo Karakter

Co podarować w prezencie świątecznym, kiedy dookoła miliard rzeczy? Sprawa jest skomplikowana. Na szczęście, macie mnie, a ja spieszę z pomocą – przynajmniej niektórym bliskim możecie kupić Miliard rzeczy dookoła!

Którym? Oto jest pytanie. A oto jest odpowiedź:

1. Miliard rzeczy dookoła jest książką. To oznacza, że prawdopodobnie nie ucieszy się z niej wujek, który z niechęcią czyta rzeczy dłuższe niż esemesy i ogłoszenia drobne. Uwaga! Nawet jeśli nie macie w rodzinie moli książkowych sprawa nie jest jeszcze stracona. Dlaczego?

2. Dlatego, że Miliard rzeczy dookoła został, jak na Karakter przystało, estetycznie i porządnie wydany. Sprawdzi się więc również  jako prezent dla właściciela apartamentu wyposażonego w stylowy, choć pustawy regał na książki. Zwłaszcza, że gdy obdarowany zapragnie kiedyś nadrobić zaległości literackie, szybko się upora z tą pokaźną książką – jest w niej dużo zdjęć, grafik itp.

3. Kupcie tę książkę również wtedy, jeśli osoba, dla której zamieniacie się w Świętego Mikołaja jest właśnie na etapie wybierania zawodu. Z rozmów, które Agata Szydłowska prowadzi w Miliardzie rzeczy dookoła z 12 projektantami graficznymi, młodzieńcy dowiedzą się nie tylko, jakie są blaski i cienie zawodu grafika, ale i wielu istotnych rzeczy o pracy w instytucjach publicznych czy w tzw. „kulturze”.

4. Książka przyda się też pracownikom ww. instytucji – zawsze fajnie jest spojrzeć na problem z innej strony. Miliard rzeczy pomaga zrozumieć po co nam graficy (mimo, że do tej pory jakoś sobie bez nich radziliśmy), że praktycznie zawsze warto ich  wysłuchać, a niekiedy (o zgrozo, dla niektórych – całkiem często) nawet posłuchać.

5.  Miliard rzeczy dookoła to dobry prezent dla ciekawskich laików – wspomnijcie o tej książce w liście do Świętego Mikołaja, jeśli, tak jak ja – hobbystycznie, chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o projektowaniu. Książka jest na tyle przystępna, że czyta się ją bez wysiłku i na tyle specjalistyczna, że nie mając wykształcenia / doświadczenia w dziedzinie projektowania, będzie mieli motywację, żeby sprawdzić znaczenie kilku nowych pojęć.

6. Kto może być rozczarowany takim prezentem? Osoby, które obok estetyki cenią wygodę, a za lekturę wezmą się po zmroku, przy sztucznym świetle. Żółte kartki jakoś wtedy męczą. W takich warunkach trudno też dostrzec wydrukowane na biało numery stron i inne informacje z nagłówków.

7. Książka nie zachwyci też pewnie wielbicieli, dosłownie, wielowymiarowych rzeczy. Kiedy powiedziałam znajomej, że czytam Miliard rzeczy dookoła, ożywiła się, dopytując o jakich to rzeczach. W miarę jak opowiadałam, że np. o fontach, plakatach, okładkach i systemach informacyjnych, mina jej zrzedła. Powiedziała, że gdyby to było o wzorach mebli, suszarek, czy opakowań, to by może przejrzała, ale tak to chyba nie bardzo.

8. Niezależnie od zainteresowań, książką nie będą pewnie zachwycone osoby, które czas na lekturę mają jedynie podczas jazdy komunikacją publiczną – dla nich porządny papier i gruba oprawa nie będą raczej zaletą, a wadą – wpływają niestety na wagę przedmiotu. Zresztą, format też nie jest kieszonkowy.

Jeśli wciąż nie jesteście pewni, czy książka spodoba się Waszym bliskim, zastanówcie się, czy sami chcielibyście ją mieć. W końcu kto wie, czy nie wróci do Was przy następnej okazji. Ja akurat takiego prezentu bym raczej nie oddała, ale kto wie, w końcu nie tylko miliard rzeczy dookoła, ale i miliony ludzi o rożnych gustach w naszym kraju…

Miliard rzeczy dookoła. Rozmowy z polskimi projektantami graficznymi, Agata Szydłowska, Warszawa 2013

Książkę do recenzji udostępniło mi wydawnictwo Karakter.

Reklamy