Bombowe bombki

bombka narciarz silverado

Pomysł na elegancki i niedrogi polski prezent oraz prawdziwa historia o przeznaczeniu.

Od kilku lat planowałam dokupienie nowych bombek choinkowych. Zawsze coś mnie jednak powstrzymywało – wyjazdy, święta poza domem, brak pieniędzy, który złośliwi przyjaciele nazywają skąpstwem, problem z wyborem stylu, a nawet myśl, że lada chwila powinnam wyrosnąć z choinkowego szaleństwa (podobno to najwyższa pora!), wiec po co kupować ozdoby.

Horrendalne ceny w warszawskim sklepie

W tym roku miało być podobnie. W planach miałam zakupy i jednocześnie mnóstwo wymówek, żeby ich nie zrobić. Owszem, pod koniec listopada wstąpiłam nawet do sklepu z bombkami przy Emilii Plater, żeby pozachwycać się ozdóbkami w stylu starych zabawek i pooburzać wysokością cen, ale do domu wróciłam z pustymi rękami.

Pożądanie

Moje myśli krążyły jednak wokół bombek – postanowiłam nawet, że jeśli wygram w lotto, kupię dla siebie i bliskich te, które w Bombkarni urzekły mnie najbardziej. Wprawdzie nie kupiłam nawet kuponu, ale w wyobraźni ubierałam już choinki pachnące żywicą. Od wpadnięcia w bombkową obsesję uratowało mnie zaproszenie na urodziny – tak przynajmniej myślałam, kiedy je dostałam.

Przeznaczenie

Na miejscu okazało się jednak, że dopadło mnie przeznaczenie (dobrze, że bez miecza), przed którym nie sposób uciec. Co dostała jubilatka od innych gości? Bombki, o których myślałam od ponad doby. Arcydzieła architektury, a nawet klejnoty. Kiedy zobaczyłam pierścionek z błyszczącym oczkiem w otwartym pudełeczku krzyknęłam, że też muszę to mieć (przerażające, co?).

bombka pierscionek

Zwariowałam, płacę komuś, komu robię reklamę!

I – nie uwierzycie – mam! Zresztą nie tylko pierścionek, ale i cztery kartony innych, absolutnie genialnych bombek! Za wszystkie zapłaciłam ok. 200 zł. Dla skąpca majątek, ale dla kogoś, kto kilka dni wcześniej był w sklepie z bombkami w centrum Warszawy – nic. Okazało się, ze w Józefowie (tym koło Otwocka) jest fabryka bombek Silverado i sklep firmowy, który jest tak genialny, że od razu wiedziałam, że muszę go zareklamować i że będzie to pierwsza w moim życiu reklama za którą nie tylko nikt mi nie zapłacił, ale w związku z którą sama poniosłam koszta.

bombki silverado biale czerwone zielone

Straty

Jakie? Wygniotłam się w popołudniowym pociągu KM, zmarzłam idąc do sklepu od stacji w Michalinie (którą prawie przegapiłam, bo po ciemku nie widać tablic na peronach), spędziłam w sklepie godzinę (a czas to pieniądz), ćwicząc sztukę umiaru i wyboru, przeżyłam chwilę grozy, kiedy podczas czekania na powrotny pociąg wiatr porwał mi torbę z jednym z kartonów (na szczęście podróżując pociągami nauczyłam się szybko reagować – złapałam).

bombki bakłażany

Żeby nie było za słodko – krytykuję

Nie mówiąc już o rozczarowaniu stroną internetową firmy. To, że mi się nie podoba, to pół biedy (o gustach się nie dyskutuje), to że w sklepie internetowym nie ma najładniejszych wzorów bombek dostępnych w magazynie przyfabrycznym, o, to już mnie denerwuje. Naprawdę mogłoby być wygodniej! Wybaczam tylko dlatego, że gdyby sklep internetowy Silverado był lepszy, nie pojechałabym do stacjonarnego. I nie kupiła aż tylu cacuszek (w internecie jest jednak trochę drożej, chociaż oczywiście taniej niż w centrum Warszawy).

Polecam!

bobki silverado st. moritz

Advertisements