„Wanna z kolumnadą” – książka, którą powinni przeczytać wszyscy Polacy

Źródło: Wydawnictwo Czarne

Źródło: Wydawnictwo Czarne

Czy nową książkę Filipa Springera należałoby włączyć do kanonu lektur szkolnych? Absolutnie nie – traktuje o tak ważnych sprawach, że powinien ją przeczytać każdy Polak. A lektur szkolnych się przecież nie czyta, tylko nienawidzi.

O czym jest „Wanna z kolumnadą”? O polskiej przestrzeni, a tak naprawdę o nas. Czyli o tych, którzy szpecą – np. przedsiębiorcach, właścicielach nieruchomości, pracownikach, politykach, urzędnikach, zwykłych konsumentach; o tych, którzy szpetotę tolerują i o tych, którzy z nią walczą.

Dlaczego niszczymy sobie przestrzeń? Bo jesteśmy biedni; bo bogaci; bo chcemy zarobić na chleb albo helikopter; bo inni tak robią; bo tak jest łatwiej; bo szef każe i w ogóle państwo utrudnia życie; bo chcemy zrobić komuś na złość; pokazać, że jesteśmy lepsi; bo inaczej się nie da, a zresztą co to Pana / Panią obchodzi?!

Jak szpecimy? Sposobów jest mnóstwo. Filip Springer zajmuje się tymi najbardziej popularnymi i dotkliwymi:

1. Stawiamy domy i osiedla pośrodku niczego, daleko nie tylko od śródmieścia, ale i podstawowej infrastruktury. Wieżowce obok „dworków”. Dlaczego? Brakuje nam miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Gminom nie opłaca się ich uchwalanie – za działki, które w planie zostaną przeznaczone pod drogi i inne funkcje publiczne muszą płacić właścicielom wysokie odszkodowania, nawet jeśli budowa jest tylko pieśnią przyszłości. Planami objęto na razie jedną czwartą obszaru kraju. Co ciekawe, pod zabudowę mieszkaniową przewidziano w nich tyle ziemi, że według ostrożnych szacunków, da się wybudować domy dla 90 milionów ludzi.

2. Budujemy w Polsce Amerykę, Rzym, Egipt, a wszystko to dla hrabiów i baronów*. Hotel w bloku z wielkiej płyty przerobionym na pałac, o którym pisałam kiedyś, to pikuś przy „dziełach”, o których pisze Springer.

3. Malujemy swój świat na żółto i na niebiesko. A co gorsza, jeszcze na zielono, różowo, fioletowo. Nie od dziś wiadomo, szarość jest be, a na kolorach najlepiej znają się panie z sekretariatów.

4. Pozwalamy lokalnym władzom traktować „wielkich inwestorów” jak święte krowy i niszczyć to czego nie udało się zburzyć ani Hitlerowi ani Stalinowi. W końcu szpetne hoteliszcza mieszczące prawie 900 pokoi są tym, czego nasze kurorty potrzebują najbardziej. Oczywiście obok reklam, plastikowych i sklejkowych bud itp. itd.

5. Zabijamy rzeki – przez zaniechanie lub z premedytacją. Brak mi słów. Springerowi nie, więc przeczytajcie koniecznie.

6. Grodzimy się na potęgę – żeby zakryć to co brzydkie, bo wstyd i to co ładne, bo zniszczą lub ukradną. Nic dodać, nic ująć, no chyba że płot lub kratę.

7. Patrzymy i płacimy – na i za wielkoformatowe reklamy. To rozdział, dzięki któremu możecie docenić swoją pracę – pod warunkiem, że należycie do tych szczęściarzy, którzy nie muszą nikomu zakrywać widoku na światło i świat. Jeśli tak jak ja mieszkacie do tego na prowincjonalnym osiedlu z wielkiej płyty, prawdopodobnie docenicie też swoje mieszkanie – przynajmniej nikt nie wiesza Wam szmat na oknach! Tyle szczęścia na raz – jak to jednak warto czytać książki!

8. Odwracamy wzrok od kolonii tandetnych banerów i szyldów (tak mówią brytyjskie badania, polskich nie ma, poza przeprowadzonymi dziś przeze mnie na mnie samej – wynik ten sam co u Wyspiarzy), a przedsiębiorcy o tym nie wiedzą i zaklejają miasta i wsie swoimi tabliczkami. Nielegalnie. Ale kto by się przejmował?!

Co z tym wszystkim zrobić? Można walczyć. Jak? O tym akurat przeczytacie nie tylko w ostatnim rozdziale „Czyn 2.0”. Można też pewnie walczyć inaczej niż ludzie, o których pisze Springer. Może więc jest szansa na poprawę?

* Tak nazywane są często hotele wykańczane w stylu „na bogato”. Kliknij, żeby przeczytać więcej o nazwach pensjonatów.

PS Książkę do recenzji udostępniło mi Wydawnictwo Czarne. Dziękuję!

Więcej o polskiej przestrzeni:

Planowanie przestrzenne w praktyce

Co się stało z naszymi kurortami?

Zmień swój blok!

Niszczenie wspólnej przestrzeni

Mieszkanie na peryferiach

Polski cmentarz bez kiczu

Mogłoby być ładniej i wygodniej

Czy możemy mieć to co Niemcy?

Po co komu podwórko

Nazwy osiedli mieszkaniowych

Znikające ośrodki wczasowe

i inne teksty na wygodniej.wordpress.com

Advertisements