Alternatywy 4, a nawet więcej – nazwy osiedli mieszkaniowych

Pamiętacie serial „Alternatywy 4”? A nowszy, „Dylematu 5”? Ja pierwszy znam na pamięć. Drugiego nie widziałam. Postanowiłam oszczędzić sobie rozczarowania. Nie tylko dlatego, że niełatwo dorównać Barei, ale i ze względu na tytuł nowej serii. Jest dla mnie niewiarygodny. Bo który deweloper nazwałby tak swoją inwestycję?

Jak producent powinien więc ochrzcić kontynuację „Alternatywy 4”? Najbardziej wiarygodne byłyby moim zdaniem „Dylematu Residence”, „Dillemme Park”, albo coś w rodzaju „Ursynów City”. Możliwości jest dużo. Nazwy można budować, jak wieże z klocków, nomen omen, „Dylematu Tower”, też brzmiałoby nieźle. Grunt, żeby w określeniu znalazło się jakieś nobilitujące słowo.

Do najpopularniejszych należy „rezydencja”:  „Nowa Rezydencja Królowej Marysieńki -e.VIII/X” czy „Rezydencja Arteco”. Dla światowców w bardziej wysublimowanej wersji: „La Tour Residence”, „Alanda Residence”, „Amber Residence”, „Bielany Residence”, „Bartycka Residence II”,  „Bronowice Residence III”. Nie ma się co ograniczać. Zasad jest prosta – dla każdego coś miłego – można wstawić nazwę ulicy, można słowo, które się dobrze kojarzy, a żeby przyciągnąć ludzi konkretnych, dla których żywiołem są liczby, można dodać do nazwy cyfrę. Trudno się tylko wyróżnić, jednak i to niektórym się udaje. Co powiecie na „LUXOR RESIDENCES”? Dwa ekskluzywne, „zagramaniczne” słowa i do tego liczba mnoga!

Rezydencja nie pasuje do bloku, który mieści wyłącznie kompaktowe kawalerki i M3? Wydaje się Wam – tylu deweloperów nie może się mylić! Jeśli jednak się upieracie, zamiast „rezydencji” proponuję nazwę zawierającą słowo „apartament”. Oczywiście, jak wyżej, wszystkie kombinacje są dozwolone. Dla przykładu: „Apartamenty Murano” (czyż to nie brzmi lepiej niż „mieszkania na Muranowie”?), „Apartamenty pod Magnoliami” (przyznam, że ta nazwa mnie zaniepokoiła – w końcu magnolie są dość niskie, ale wizualizacja uspokaja – blok ma kilka kondygnacji, więc raczej nie chodzi tylko o sutereny), „Hill Park Apartments”, „City Apartments IV”, „Apartamenty Atmosfera”, „Capital Art Apartments” i coś, co skłoniło mnie do napisania tego tekstu – „Wola Apartments Pruszków”. Czy to nie ideał? Są apartamenty i to w wersji angielskiej, jest lokalizacja (Pruszków), a jakby komuś nie pasowała (bo wiadomo, Pruszków to mimo wszystko nie Warszawa) jest i Wola – nazwa spółdzielni mieszkaniowej, ale i stołecznej dzielnicy. Z drugiej strony, może przydałoby się jeszcze jakieś słówko sugerujące zieleń (park, wzgórze, las), albo wielkomiejskość (city)?

Fakt, to byłoby trochę naciągane „city” (chociaż jeśli w pobliżu był bazarek „Manhattan”, może jednak nie?), no i zieleń rosnąca na wielkopłytowym osiedlu, do którego przytuli się blok, zostanie pewnie mocno okrojona… Ale kto by się przejmował! Skoro ktoś może budować pod Warszawą białe „Osiedle Zielona Italia”, czy jeszcze w granicach miasta „Ogrody jerozolimskie” (kojarzą mi się ze staniem w korku w śmierdzących Alejach Jerozlimskich), to dlaczego inni mieliby się ograniczać? W końcu nie jest wykluczone, że kiedyś nawet na pustkowiu, jakim są dziś okolice osiedla „Twój Parzniew Miasto Ogród”, wyrośnie wielka metropolia. Obok kilkupiętrowych bloczków staną może wysokie wieże. Dlatego i taka nazwa byłaby nie od parady. O, np. to mocne połączenie: „City Towers Czyżyny”.

Potężnie brzmią też „Cztery oceany”. Wprawdzie trochę się boję, że to przepowiednia, że deweloper ostrzega, przed tym co pojawi się w miejscu bloków, jeśli dalej będziemy szkodzić środowisku i stopią się lodowce, ale z drugiej strony nazwa mnie intryguje. Podobnie jak opis na stronie internetowej inwestycji: „kolorystyka i wystrój holu wejściowego w każdym z budynków nawiązuje do palety barw poszczególnych oceanów”. Do Trójmiasta mam jednak daleko, więc wracam na Mazowsze. Zamiast morza mamy tu Puszczę Kampinoską. W sielskie krajobrazy znakomicie wpisuje się „Villa Campina”. Tego typu nazw jest zresztą więcej, np. „Willa na Harfowej” czy „Villa Pegaso”. Dobra wiadomość – żeby zamieszkać w willi wcale nie musicie mieć kolosalnej zdolności kredytowej. Kto powiedział, że willa nie może mieć 7 kondygnacji, i mieścić prawie wyłącznie 20-metrowych kawalerek?

Co się jeszcze buduje w Polsce? Jest „Akropol”, „Osiedle Królewskie E II”, „Royal House”, „Angel Wings”, „Kropla Bałtyku” (dziwne, że tylko kropla, bo to akurat na wybrzeżu). Są też „Apartamenty Poniatowskiego” (to trochę nie fair – Kowalscy spłacają kredyty, a „Poniatoszczak” lansuje nazwisko na szyldzie, ale wiadomo, biednemu zawsze wiatr w oczy…) Są wesołe nazwy: „Kamyk Zielony”, „Konik Polny I, II i III”, „Czerwona Jarzębina II”, „Osiedle Pod Słońcem”, „Rudy Rydz I i II” a nawet „Rudy Rydz Las”. Jest „Osiedle Secesja”, nie mające na oko nic wspólnego z secesją. Jest bezpretensjonalny „Fajny dom”. W stolicy „Woronicza Qbik”, „Tryton park” , „Art. D’eco House”, „Zen Garden”, „Wola Prestige”. Są i „Tarasy Dionizosa” (akurat ta nazwa pochodzi chyba od pobliskiej ulicy). Wbrew pozorom, to ostatnie też się zdarza. Jednak to nie „Kamienna 1” czy „Handlowa 34” rzuca się w oczy, kiedy otworzy się dodatek reklamowy do gazety. Dlatego dziś nie ma „innej alternatywy” dla „Dylematu 5”.

😉

Polecam „Zagadkowe nazwy pensjonatów”!

Advertisements