Ku pokrzepieniu serc: książka o koszmarnych wakacjach

Okładka książki - źródło: wydawnictwo Pascal.

Okładka książki – źródło: wydawnictwo Pascal.

Pożyczyłam książkę Emmy Kennedy „Camping Story”. Jest taka sobie. Ale jaki dobroczynny ma wpływ!

Kiedy czytałam o okropnych i obrzydliwych przygodach urlopowych autorki i jej rodziny, przestawałam tęsknić za wakacjami (przynajmniej trochę).

Książka jest pełna mało wyrafinowanego, często wręcz niesmacznego humoru. Okazało się, że nie ma nic lepszego na długie oczekiwanie aż przyjedzie pociąg, aż wreszcie ruszy, aż dojedzie! Kiedy inni pasażerowie wracający z Warszawy do Pruszkowa wściekali się na utrudnienia, które zabierają im codziennie po kilka godzin, ja co chwila parskałam śmiechem. Ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę. Nie byłam jednak w stanie się pohamować.

Zresztą nawet ponad dwugodzinne stanie w przepełnionym i gorącym pociągu wydawało mi się lepsze niż upiorne wakacje opisane w książce.

Polecam ją, jeśli nie jesteś „obrzydliwa/-y”, chcesz się odstresować i / lub pocieszyć, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Nie obędzie się pewnie bez drobnej irytacji – mnie na przykład denerwowały zapewnienia autorki, że absolutnie nic nie zmyśliła. Trudno uwierzyć, że 3-latka (tyle miała na pierwszych opisanych wakacjach) tak dokładnie zanotowała wszystkie szczegóły. Nawet jeśli rodzice jej potem o wszystkim opowiadali, mało prawdopodobne, żeby słuchała szczegółowych sprawozdań, a nie rodzinnych legend. Skąd do diabła mogła wiedzieć co mówili występujący w książce Francuzi, skoro nikt w rodzinie nie mówił dobrze w tym języku? To jednak drobiazgi. Rachunek zysków i strat jest mimo wszystko pozytywny, choć nie jest to wakacyjny przebój.

Szkoda, bo tego właśnie szukałam. Kiedy chodziłam do podstawówki, nie wyobrażałam sobie inauguracji wakacji bez lektury „Podróży za jeden uśmiech” Bahdaja. Potem miałam „Większy kawałek świata” Chmielewskiej. Teraz zostałam z niczym. A pilnie potrzebuję lekkiej, zabawnej powieści o wakacjach. Błagam, polećcie coś, bo w końcu nie będę miała wyjścia i sama coś napiszę!

 

 

Reklamy