Warszawska Starówka, czyli socrealistyczne osiedle bloków robotniczych (FOTORELACJA)

Wydaje Wam się, że na samej górze kamienic są mieszkanka?

Wydaje Wam się, że na samej górze kamienic są mieszkanka?

Jak widzicie, udało mi się wczoraj zdążyć do Domu Spotkań z Historią na prezentację i  spacer po Starówce. Miałam szczęście –   jechałam do Warszawy nową kategoria pociągu Kolei Mazowieckich: ICE 😉 Od razu było widać, że to ekspres – spóźnił się tylko kilka minut.

Nowość Kolei Mazowieckich - ICE

Nowość Kolei Mazowieckich – ICE

Was, tak jak tłumy, które przyszły wczoraj do DSH-u, bardziej ciekawi pewnie jednak Starówka. Varsawianista Jarosław Zieliński sypał ciekawostkami na jej temat. Żałujecie, że nie przyszliście? No cóż, pewnie i tak byście się nie zmieścili w sali, gdzie pokazywane były slajdy. Z kolei podczas zwiedzania mielibyście małą szansę, żeby cokolwiek usłyszeć. Mi pomógł trening z dojazdów do Warszawy (zabiegi o miejsce w pociągu, zrozumienie komunikatów dworcowych).

Zacznę od odpowiedzi na pytanie postawione pod pierwszym zdjęciem. Otóż ostatnie rzędy okienek oświetlają nie mieszkania, tylko klatki schodowe. To tzw. latarnie. Dlaczego je budowano? W odpowiedzi na to pytanie pomagają zdjęcia lotnicze przedwojennej Starówki. Zabudowa była wtedy tak gęsta, a podwórka tak mikroskopijne (według naszego varsawianisty często miały one wymiary 2 na 2 metry), że doświetlać trzeba było z góry.

Klatka schodowa doświetlona "latarnią" - do okienek można się dostać po drabinie.

Klatka schodowa doświetlona „latarnią” – do okienek można się dostać po drabinie.

Po wojnie wcale nie odbudowano więc wszystkiego. Mało tego, ponieważ to właśnie oficyny zachowały się zazwyczaj w najlepszym stanie, zanim zaczęto odbudowywać fronty, trzeba było zburzyć tylne skupiska zabudowy. Zresztą pośpiech (jak to na budowie osiedla robotniczego – były normy, które trzeba było przekraczać, żeby się wyrobić na 22 lipca i inne okazje) decydował o tym, że najczęściej, zamiast remontować to co się zachowało, burzono i budowano od nowa.

Rekonstruowana Starówka nie bardzo przypominała tę przedwojenną. Na zdjęciach z lat 30. wyraźnie widać, że w obrębie Starówki nie brakowało ponadprzeciętnie wysokich, eleganckich kamienic. Ponieważ nie pasowały one do stylu starego miasta, w ich miejscu postawiono po wojnie zupełnie inne domy. Tak naprawdę, wiernie odbudowano jedynie Rynek i ulicę Świętojańska i Nowomiejską. Co do reszty Jarosław Zieliński nie ma wątpliwości – to socrealistyczne osiedle robotnicze.

Przed wojną nie było tu takich podwórek...

Przed wojną nie było tu takich podwórek…

Jak to rozpoznać? Przestronne zielone podwórka, a przede wszystkim brak klatek schodowych w niektórych „kamieniczkach”. Bo to nie kamieniczki, tylko zwykłe bloki mieszkalne, przy budowie których obowiązywały zwykłe normatywy – w nowych czasach robotnik musiał mieć odpowiedni dostęp do światła i powietrza.

3 kamieniczki? Nie, 2 bloki dla socjalistycznych robotników!

3 kamieniczki? Nie, 2 bloki dla socjalistycznych robotników!

Wcale nie zawsze przywracano też przedwojenne dekoracje kamienic. O ile gotyckie portale nie raziły nowych władz, o tyle symbole religijne i „burżuazyjne” już tak. Dlatego, np. Święta Weronika została przekuta na przekupkę w chustce na głowie, a baranek boży zamienił się w dzika. Na szczęście, zachowane okna starego typu – ich skrzydła otwierają się na zewnątrz. Dziś jest to zakazane ze względu na zagrożenie (dla przechodniów i użytkowników, którzy zechcieliby np. umyć takie okno).

Okna i latarnie.

Okna i latarnie.

Na Starówce jest teraz WYGODNIEJ! Nowe, równe chodniki - podobno zrobione specjalnie z myślą o niepełnosprawnych, idealne też dla pań w pantofelkach na cienkich podeszwach!

Na Starówce jest teraz WYGODNIEJ! Nowe, równe „pasy” – podobno zrobione specjalnie z myślą o niepełnosprawnych, idealne też dla pań w pantofelkach na cienkich podeszwach!

Chciałabym żeby i na imprezach Domu Spotkań z Historią było wygodniej – byłoby, gdyby nasze kochane miasto, a raczej jego władze, dały więcej pieniędzy na ich organizację – ludzie wala na nie drzwiami i oknami (wczoraj był naprawdę tłum!). Gdyby ta sama prelekcja i spacer odbyła się kilka razy, nikt nie odszedłby z kwitkiem i niedosytem (że nie udało mu się nic zobaczyć bo stał na schodach do DSH, a nie w sali, albo usłyszeć przewodnika na spacerze, bo to nie spacer, ale procesja).

Reklamy