Chciałbyś więcej urlopu? Zobacz ile byś miał, gdybyś urodził się…

Mrzeżyno

Kiedy czytałam o przedwojennych wakacjach w Juracie zazdrościłam elitom tamtych czasów miesięcznego, a często i dłuższego urlopu. Takim przywilejem cieszyła się jednak tylko niewielka grupa pracowników. Według ustawy z 1922 roku po roku pracy w jednym przedsiębiorstwie nabywało się prawo do 8, a po 3 latach, do 15 dni urlopu rocznie. Tylko pracownicy umysłowi, majstrowie, sztygarzy, nadzorcy i ekspedienci mieli lepiej. Ale oni też dopiero po roku u jednego pracodawcy mogli sobie zrobić 15-dniowe wakacje, a po dwóch wyjechać na 30 dni.

Żeby sobie na to pozwolić musieli mieć jednak szczęście. Przedwojenni pracodawcy byli równie „sprytni” jak obecni. Nie brakowało takich, którzy zwalniali pracowników po 11 miesiącach pracy i zatrudniali ich z powrotem po utracie prawa do płatnego urlopu. Staż pracy nie sumował się wtedy tak, jak dziś. Podobno pracodawcy wykorzystywali też brak wiedzy o uprawnieniach socjalnych wśród swojej załogi – było to dość łatwe w przypadku robotników-analfabetów.

Myślicie, że w PRL-u było lepiej? Zależy komu. W 1948 roku rozszerzono ustawę o urlopach na małe zakłady przemysłowe (do 4 pracowników), których wcześniej nie obowiązywała. Przyznano też wtedy 12 dni urlopu w pierwszym i drugim roku pracy. Prawo do 30 dni urlopu nabywało się zgodnie z tą ustawą po przepracowaniu 10 lat. Paradoksalnie, pracownicy umysłowi wciąż byli uprzywilejowani w stosunku do chłopów i robotników. Tylko ci pierwsi mogli skorzystać z 2 tygodni urlopu już po sześciu miesiącach pracy, a po roku z miesiąca.

Jak wyglądały wakacje w PRL? Wkrótce ciekawostki na ten temat.

Advertisements