Maja Łozińska, Smaki dwudziestolecia

Żródło: wydawnictwo PWN

Źródło: Wydawnictwo Naukowe PWN

czyli przepis na zakończenie konfliktu o ciszę nocną klubowiczów i mieszkańców Warszawy i inne praktyczne ciekawostki i informacje.

Tradycyjnie – wymienię tylko wybrane. Inaczej nie musielibyście już sięgać po tę książkę. Nie poszlibyście  do biblioteki. A wtedy – tragedia gotowa – władze doszłyby jeszcze do wniosku, że środki dla bibliotek można ograniczyć jeszcze bardziej, bo czytelnicy nie dopisują.

No ale dobrze – pewnie się niecierpliwicie co z tą ciszą nocną?

W dwudziestoleciu międzywojennym większość warszawskich kawiarni zamykano przed północą. Kto chciał bawić się dłużej płacił 50 gr (herbata z cytryna kosztowała wtedy 70 gr) na fundusz dla bezrobotnych. A gdyby tak teraz wprowadzić specjalna taksę? Mogłaby być przeznaczona na zabezpieczenia przed hałasem (wygłuszenia lokali i ogródków) i sprzątanie zanieczyszczonych przez klubowiczów ulic. Opłata mobilizowałaby pewnie wiele osób do wcześniejszego kończenia zabawy. Koncerty kończyłyby się wiec pewnie nie po północy, ale przed. Nawet jeśli klub decydowałby się na imprezę do rana, wszystko odbywałoby się w bardziej cywilizowanych warunkach i nie przeszkadzałoby sąsiadom.

Ile powinien zarabiać kelner?

W dwudziestoleciu zarabiał więcej niż urzędnik państwowy niższego szczebla, czyli niż osoba, którą obsługiwał. Danie musiał jednak dostarczyć do stolika w ciągu 15 minut od złożenia zamówienia. Jeśli się nie wyrobił, a kontrole były surowe, musiał z własnej kieszeni zapłacić za danie.

Co powinien umieć sprzedawca?

W delikatesach – pokroić 10 dkg szynki w 20 równiutki plasterków (oczywiście bez maszyny do krojenia).Jeśli pracował na straganie – wymagania były inne, np. wcisnąć klientowi masło z dodatkiem surowych tartych kartofli i soku z marchwi dla koloru, mleko rozwodnione wodą lub przeciwnie – zagęszczone mąką lub kredą. O rybach z malowanymi farbką na „żywy” kolor skrzelami, pewnie już wiecie. Aha, w tamtych czasach konina rownież „grała” droższą wołowinę.

Co musiała wiedzieć gospodyni?

Jak „zregenerować” zepsute produkty – najczęściej masło. Było to niezbędne – w epoce przedlodówkowej niektórzy kupowali masło raz do roku i jedli do następnych zakupów.

Jak wyglądały targowiska?

Te nowe były imponujące – woda, kanalizacja, marmurowe baseny dla ryb i lady w innych sklepach.

Jak wyglądały domowe kuchnie?

W książce jest wiele opisów kuchni w rożnych typach domów, jednak to tylko relacje. Podobno w dwudziestoleciu gwiazdy, żeby w magazynach kolorowych pochwalić się swoimi domami, chętnie fotografowały się w salonach kąpielowych, ale kuchni nie pokazywały nigdy.

Co trzeba było robić, żeby „wyprodukować” dobry ser w domowej piwnicy?

Zalewać ją wodą – tylko to gwarantowało odpowiednią wilgotność.

Dlaczego wiele osób kupowało bilety kolejowe na trasę Lwów Dworzec Główny – Lwów Podzamcze i od razu z powrotem?

W pociągu można wtedy było zjeść równie dobrze jak w restauracjach, a taniej. Kalkulowało się nawet po doliczeniu opłaty za bilet.

W jakiej formie sprzedawano cukier?

Sypkiej? W kostkach? W blokach wielkości głowy! Po przyjściu do domu, na podłodze rozkładało się czyste prześcieradło, przynosiło siekierę i rąbało…

Co denerwowało ludzi, w podróżach prezydenta do Gdyni?

Obecnie premier zbiera baty za koszt przelotów nad morze. W dwudziestoleciu prezydenta krytykowano za to, ze jadąc na wybrzeże zabierał beczki na ryby, żeby nie wydawać za dużo na przyjęcia. Chciał zaoszczędzić i źle, to teraz drugi, dla odmiany, szasta pieniędzmi i też źle… O ile łatwiejsze jest życie skromnej blogerki!

 

 

 

 

 

 

Advertisements