Święto Warszawy w Hali na Koszykach

Pocztówka STUDIA GRAFAKTURA, na zdjęciu ul. Smolna 10. Napis Warszawa powstał na moich oczach za pomocą stempelków zrobionych z nakrętek od butelek.

Pocztówka STUDIA GRAFAKTURA, na zdjęciu ul. Smolna 10. Napis Warszawa powstał na moich oczach za pomocą stempelków zrobionych z nakrętek od butelek.

Miało być o strasznej Holandii, a będzie o wspaniałej Warszawie. Jeśli jesteście akurat w stolicy, lećcie szybko na Koszyki. „Okno na Warszawę” zorganizowało tam dziś świetną imprezę.

W starych murach doskonale prezentowały się stoiska warszawskich artystów, społeczników, muzealników, urzędników, biznesików itp., itd. Można było porozmawiać o realizacji idei miasta-ogrodu Włochy (zachęciłam się do wycieczki – wkrótce możecie spodziewać się relacji) oraz życiu w wybranych częściach Warszawy, np. na Żoliborzu czy Muranowie.

Była okazja, żeby wyżyć się artystycznie – na stoisku „Bzik za bzika” zrobiłam sobie broszkę z Pałacem Kultury. Inni dorośli tworzyli świeczniki, a u sąsiadów dzieciaki lepiły, rysowały i produkowały inne cuda niewidy. Zrujnowałam się kupując archiwalne wydania czasopisma „Skarpa warszawska” i zapanowałam nad chęcią zafundowania sobie na urodziny książki „Warszawskie gorseciki zanikające” (to o płytkach ceramicznych).

Załapałam się też na wycieczkę nyską. Fundator – „Adventure Warsaw” zawiózł nas do dawnych PZO na Pradze-Południe, gdzie ma salkę urządzoną podobnie jak mieszkanie mojej babci (właściciele firmy nazywają ją „muzeum PRL”). Przejażdżka się udała, tzn. wróciliśmy cali i zdrowi (kierowca ostrzegał, że samochód może nagle odmówić posłuszeństwa). Nie zazdrośćcie – w Noc Muzeów „Adventure Warsaw” znowu ma zachęcać warszawiaków do swoich usług. Możecie skorzystać. Chociaż moim zdaniem, dla ludzi z Warszawy, zwłaszcza tych, którzy pamiętają PRL-owskie auta to nic specjalnego. Ja nie dowiedziałam się niczego nowego. Za to obcokrajowcy popijający wódeczkę w „muzeum” wyglądali na zachwyconych. Czy aby nie wyrosną z nich komuniści?

Ogólnie impreza jest udana. Nawet na stoisku metra warszawskiego. Zirytowało mnie trochę bogactwo gadżetów – kredki, bloki, kolorowanki z krecikiem, pluszaki, lizaki, krówki, kalendarze… Kiedy zaczęłam przeliczać ile to musiało kosztować, musiałam się poratować antystresówką w kształcie kasku budowniczego metra. Doszłam do wniosku, że akurat na tym gadżeciku nie powinni oszczędzać. A swoja drogą, dlaczego Koleje Mazowieckie nie mają antystrsówek w kształcie swojej siedziby? Heh.

Kask z pianki - dla wkurzonych utrudnieniami związanymi z budową II linii metra.

Kask z pianki – dla wkurzonych utrudnieniami związanymi z budową II linii metra.

Szkoda tylko, że impreza nie była lepiej rozreklamowana! Obawiam się, że podobnie może być z I Festiwalem Otwarte Mieszkania, który odbędzie się 25-26 maja 2013 roku. W zeszłym roku Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zorganizowało podobną atrakcję w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa. Mimo wpadek organizacyjnych (okazało się, np. że niektórych mieszkań z programu nie da się jednak zwiedzać, inne były otwarte w innych godzinach, niż było podane. Szwankowało też oznakowanie niektórych punktów zbiórki) wydarzenie było strzałem w dziesiątkę. Polecam! Jak dowiedziałam się z rozdawanej dziś ulotki, szczegóły dot. tegorocznej powinny być dostępne na stronie http://www.tonz.org.pl/warszawa

Tulipany i rower  w Ogrodzie Saskim - na znak, że nie zapomniałam o obietnicy napisania o Holandii.

Tulipany i rower w Ogrodzie Saskim – na znak, że nie zapomniałam o obietnicy napisania o Holandii.

Advertisements