Skandaliczne utrudnienia na linii Warszawa – Grodzisk Mazowiecki

Może gdyby pociąg składał się z 3 jednostek (rzadko się to zdarza) wszyscy by się do niego zmieścili?

Może gdyby pociąg składał się z 3 jednostek (rzadko się to zdarza) wszyscy by się do niego zmieścili?

W Ursusie Niedźwiadku powstaje nowa stacja kolejowa. Mieszkańcy osiedla Niedźwiadek się cieszą, pasażerowie Kolei Mazowieckich i SKM będą z tego powodu cierpieć przynajmniej do września.

Chcesz wiedzieć co Cię czeka  na tej trasie?

Pociągi podmiejskie w obu kierunkach jeżdżą jednym torem – tym do Grodziska Mazowieckiego. Rano przeważają składy w stronę Warszawy, po południu i wieczorem te ze stolicy. Mało tego, część pociągów SKM została odwołana lub kończy bieg w Ursusie. Pociągi Kolei Mazowieckich jadą dalej, ale nie wszystkie zatrzymują się na stacjach Włochy, Ursus, Piastów i Pruszków.

Jest linia zastępcza. Autobusy zastępcze kursują 15 razy dziennie między Pruszkowem a Piastowem. Ponieważ w Piastowie nie zatrzymują się te same pociągi, co w Pruszkowie, trzeba się tam przesiąść do autobusu regularnej podmiejskiej linii ZTM i dojechać do Ursusa lub Warszawy Zachodniej, żeby móc kontynuować podróż pociągiem. Absurd, nonsens, strata czasu. Nie mówiąc już o uciążliwościach przesiadki dla osób starszych, z dziećmi i bagażem?

W praktyce:

Wybrałam się dziś do Warszawy pociągiem 7:18. O dziwo, do Pruszkowa przyjechał w miarę punktualnie. O tej porze pociągi zawsze są już zapchane. Dziś było gorzej niż zwykle. Udało mi się jednak dostać do środka. W Piastowie i Ursusie (następne stacje) większość osób, które oczekiwały na peronie, nie miało już takiego szczęścia. Niektórzy rezygnowali od razu, inni pchali się cierpliwie  i często bezskutecznie. Przez to pociąg nabierał coraz większego opóźnienia – nie było jak zamknąć drzwi, więc nie mógł ruszyć.
Między Ursusem a Włochami pociąg zatrzymał się w polu. Coś się zepsuło? Tor był zajęty? Oczywiście nikt nie poinformował pasażerów ściśniętych w wagonach. Do stacji Warszawa Ochota dojechaliśmy ok. 8:05 (planowo: 7:40). Dotarłam do pracy wściekła, kompletnie spocona i zmęczona. Z plackiem z topionym serem zamiast kanapki z żółtym. Nie mogę narzekać, i tak miałam szczęście – mój pociąg przyjechał (słyszałam, że inne nie), udało mi się do niego  wsiąść, no i opóźnienie było jeszcze do zniesienia (moja rodzina i znajomi „jechali” dłużej). Jak będzie jutro?

Strach się bać! Możesz jednak spać spokojnie – obiecuję, że następny tekst nie będzie dotyczył Kolei Mazowieckich i SKM. A przynajmniej nie wyłącznie tego.

Reklamy