Zły serial to dobry serial

7489553.3 lekarze

Wyznaję: uwielbiam seriale. Zwłaszcza te nieambitne. W moim tygodniowym menu nie może zabraknąć Lekarzy i Prawa Agaty. Inaczej cierpię głód. W końcu miejsce czekolady, pszenicy, mleka, selera, marchewki, mąki pszennej, a ostatnio o zgrozo, również kukurydzianej nie łatwo wypełnić. 😉 Jedynie seriale mogą tu pomóc. W końcu nic tak nie poprawia humoru jak lukier i Schadenfreude.

Wieczór. Za oknem przenikliwy ziąb, śnieg z deszczem, na chodnikach szara breja. Człowiek chce się odprężyć po męczącym dniu, pomyśleć o czymś przyjemnym, a zamiast tego zaczyna się zastanawiać, które buty wytrzymają poranny galopek do stacji kolejowej oraz ile wcześniej trzeba wstać, żeby zdążyć na wcześniejszy pociąg (bo w taką pogodę na 99% wszystkie będą opóźnione) i dotrzeć do pracy w jak najmniej „wymiętym” stanie. Brrrr. Co za koszmarny świat. Na szczęście istnieją tefałenowskie seriale,
w których piękna jest nie tylko Warszawa, Bydgoszcz czy Toruń, ale i takie zadupia, jak to, w którym mieszkam. Kto by się nie chciał przenieść do pięknych, lśniących wnętrz i słonecznych plenerów, do których można dojechać autostradą, a potem swobodnie można się przemieszczać w szpilkach? O dziwo, mój ukochany nie reflektuje (widocznie nie nęcą go spacery na obcasach), ale ja się nie waham.

Włączam swój stary poczciwy komputer, albo jeszcze starsze tefałpudło i przenoszę się w inny wymiar. Jest pięknie. I strasznie jednocześnie. Jak w Smerfach: kto się boi Gargamela niechaj zaraz idzie spać, to film dla tych co się lubią bać! Dramat za dramatem. Natychmiast przestaję być mistrzynią dziwnych przypadków i przygód (jak okrzyknięto mnie w pracy). Mecenas Agata przebija mnie tysiąckrotnie. Wiąże się z bandziorem, wplątuje się w mega-afery, grozi jej więzienie, a może nawet i śmierć! W międzyczasie oczywiście bankrutuje (w sumie, jeśli dzięki temu miałabym przenieść się do przyjemnego mieszkanka
w centrum Warszawy, też nie miałabym nic przeciwko). Daje się podejść podłym klientom, którzy chcą zrujnować nie tylko ją, ale i całą kancelarię. Zakochuje się, ale nie potrafi utrzymać związku. Pracuje po nocach. Skandal! Niesprawiedliwość nieziemska! Przecież Agata jest taka dobra. Pomaga biednym ludziom i w ogóle. Naprawdę nie zazdroszczę. Co za szczęście, że nie jestem wziętą adwokatką! Gdyby nie ten serial, nie uświadamiałabym sobie tego!

Mało tego! Skoro nawet tak beznadziejny przypadek, jak Agata, ostatecznie często wygrywa, skoro i dla niej świeci słońce, to i mi w końcu na pewno połączą oba konta w przychodni (Ewuś ujawnił, że przez lata funkcjonowałam jako dwie osoby z tym samym nazwiskiem, ale różnymi peselami, jedna wizyta szła na konto i do karty pani z cyferką 78, a druga 87, czy jakoś tak). Może i ja będę kiedyś podróżować Kolejami Mazowieckimi bez przygód i w pracy dostanę normalny projekt? Kupię sobie małe mieszkanko na ładnym osiedlu, położonym w takim miejscu, że nawet jak mój samochód nie odpali zimą, podejdę do przystanku
i wsiądę w tramwaj, w którym nie przysiądzie się do mnie szarmancki i rozmowny jegomość pachnący gorzelnią. Przestanę trafiać na awarie systemu, osoby doznające szoku anafilaktycznego itp. itd. A nawet jeśli nie przestanę?

Wolę to niż przygody doktor Szymańskiej z Lekarzy. Co z tego, że jest ładna, dobra i zdolna, skoro usiłuje ją zgwałcić przyszły teść, narzeczony jej nie ufa, nie rozumie i wyjeżdża do Afryki, właśnie odzyskany ojciec śmiertelnie choruje, siostra odrzuca albo manipuluje, a w pracy otacza ją śmierć i cierpienie.
Z drugiej strony – żyje sobie w cudnym mieście, pracuje w luksusie i dobrobycie.  Robi się lepiej od samego patrzenia na te obrazki. Czyli i jej życie nie jest najgorsze. Jak zostanę bezrobotną, przekwalifikuję się na medyka. Co z tego, że boję się krwi? Dzięki serialowi na tyle oswoiłam się
z medycyną, że na sto procent sobie poradzę. W eleganckich wnętrzach i pod nadzorem tak miłej dyrektorki będę pracowała z pieśnią na ustach. Morał płynący z moich ulubionych seriali: straszne
i okrutne życie jest piękne! Nie mogę się doczekać następnego odcinka!

Advertisements