Idealne siedzenie

Dworzec PKP Warszawa Powiśle. Stare ławki wyglądały gorzej. Mieściło się na nich jednak więcej osób. Miały też oparcia.

Dworzec PKP Warszawa Powiśle. Stare ławki wyglądały gorzej. Mieściło się na nich jednak więcej osób. Miały też oparcia.

Albo ładniej, albo wygodniej. Mało która nowa ławka łączy obie cechy.

Awantura o siedzenie

W głowie mi się poprzewracało! Poważnie, starsza pani, która to zauważyła nie miała żadnych wątpliwości – Kto to widział, żeby takie młode siadać chciały! Toż to obraz boska! Kiedy ja byłam w tym wieku, nawet bym nie pomyślała o ławeczce! Nie to co wy.

Istotnie. Zachciało mi się usiąść. Bolały mnie nogi, miałam ciężkie torby i gdyby tylko była taka możliwość, skorzystałabym z siedziska. Niestety, wszystkie miejsca były zajęte. Dlatego ograniczyłam się do westchnięcia i cichego jak mi się wydawało komentarza w stylu – Cudnie, pociąg się spóźnia i do tego trzeba stać! – nie sądziłam, że w hałasie panującym na dworcu, ktokolwiek mnie usłyszy. A jednak. Starsza pani nie tylko usłyszała, ale i głośno potępiła.

Po co komu ławki?

Czyżby podobnie myśleli zarządzający dworcami i przystankami komunikacji publicznej? Bo jak inaczej wytłumaczyć znikanie i kurczenie się ławek? To chyba ochrona młodych (a przy okazji starych) przed zepsuciem. Przyzwyczai się taki szczeniak do siedzenia, spodnie sobie tylko pogniecie. Dziewucha z kolei tyłek jeszcze sobie spłaszczy i żaden chłop jej potem nie zechce. A i robactwo ją oblezie do kompletu (kto wie, co roznoszą ci bezdomni, co to przecież na tych ławkach śpią). Staruszka się za szybko poderwie, żeby jej czasem autobus nie uciekł i katastrofa gotowa.

Nie ma co, lepiej ławki polikwidować. Przy okazji na malowaniu i wymianie desek się zaoszczędzi. Protesty będą? To od biedy można przynajmniej krótsze robić i bez oparć. Niewygodne jakieś. Wszystko można przecież łatwo uzasadnić – stare były brzydkie (bo stare), a nowe, jak to nowe, będą ładne, czyli powie się, że mają dobry dizajn.

Ładna ławka = dobra ławka?

Przeznaczona na dworzec kolejowy/przystanek autobusowy powinna spełniać następujące kryteria:

1. zapewniać miejsce wielu osobom – 4 wysepki po 6 miejsc siedzących, jak na peronie drugim Dworca Warszawa Śródmieście, to zdecydowanie za mało nawet poza godzinami szczytu;

2. być wandaloodporna;

3. być kloszardoodporna – ażurowe siedzisko, łatwy do umycia materiał, przegrody/poręcze uniemożliwiające rozłożenie się na ławce jak na łożu;

4. być przyjazna podróżnym z bagażem – praktyczne są metalowe, wykonane z prętów, albo ewentualnie ażurowe „półki” na bagaż pod/obok/pomiędzy siedzeniami. Często się też zastanawiam, dlaczego na peronach pod gołym niebem nie ma dodatkowych „ławek” wyłącznie bagażowych (przecież do zrobienia takiej wystarczyłoby kilka prętów). Ja zawsze mam dylemat – dźwigać czy ryzykować, że bagaż nie tylko się ubrudzi, ale i przemoknie od dołu, kiedy go postawię na chodniku;

5. pasować stylem do dworca (jeśli da się go określić) i być ergonomiczna (a nie powyginana jak siedziska w WKD);

6. nie mieć zadziorów (źle odlany/spiłowany metal, drzazgi);

7. być zadaszona;

8. o oparciach i poręczach ułatwiających wstawanie starszym osobom już nie wspominam, żeby nie przesadzać.

Jednak przede wszystkim powinna być. Lepsza ładna i wygodna od tylko ładnej lub tylko wygodnej. Lepsza jakakolwiek od żadnej. Tak, żeby każdy kto zechce, niezależnie od wieku (ja na przykład potrzebowałam tego znacznie częściej kiedy byłam młodsza i pracowałam cały dzień na nogach, niż dziś), mógł z niej skorzystać.

Wygląda nieźle. Nie przyciąga kloszardów (choć to chyba zasługa okolicy). Gdyby jeszcze stała pod dachem... i miała oparcie...

Jedna stacja, 3 rodzaje ławek. Niebieska, na pierwszym planie wygląda nieźle. Nie przyciąga kloszardów (choć to chyba zasługa okolicy). Gdyby jeszcze stała pod dachem… i miała oparcie…

Ażur jest, oparcie jest, nawet daszek. Tylko usiąść już nie bardzo jest jak.

Ażur jest, oparcie jest, nawet daszek. Tylko usiąść nie ma jak.

Advertisements