Najlepsza promocja na okulary – 0% rabatu

okulary

Od wielu lat korzystam z usług tego samego optyka. Zawsze byłam zadowolona z robionych tam okularów. Sęk w tym, że wydawałam na nie zawsze więcej niż planowałam. Dlatego ostatnio, zachęcona namowami koleżanek postanowiłam skorzystać z oferty optycznych sieciówek.

To skandal – myślałam, kiedy zachwalały zalety dużych salonów optycznych. – Mój optyk nigdy nie zaproponował mi okularów za 50% ceny. Nie dodał drugiej pary gratis. Mało tego, nawet się nie zająknął, że jeśli znajdę identyczne, ale tańsze oprawki, zwróci mi różnicę. Nie to co sieciówki w centrach handlowych! Te nawet największemu krótkowidzowi nie pozwolą przeoczyć haseł w stylu oprawki już od 49 zł. No powiedzcie sami, czy to nie raj dla okularnika?

No właśnie. Prosto z pracy „poleciałam” więc do raju. Wprawdzie oprawki za 89 – 149 zł wyglądały inaczej, niż sobie wyobrażałam (trochę przypominały takie, które u mojego optyka kosztują 30 – 50 złotych), ale wreszcie mogłam sobie swobodnie pomierzyć. Nikt nie gasił mnie stanowczym – Te oprawki się nie nadają do pani szkieł!, Pani poszuka grubszych!, Zdecydowanie za szerokie! Te bezoprawkowe nie będą tak trwałe, nie przy pani szkłach! Nikt nie kręcił głową, że nie, że nie pasują, że za jasne, że za ciemne itp.

Po raz pierwszy mogłam wybierać sama. I po raz pierwszy nic nie wybrałam. Bez okularów niewiele widzę, a pracownica sieciówki zapytana o radę powtarzała z wystudiowanym uśmiechem – O, w tych dobrze. Tak! W tych też! Tak! I w tych też.  – Hmm, może wezmę po prostu najtańsze? – Pomyślałam, kiedy poczułam jak pot spływa mi po plecach. Zaczęłam porównywać ceny. Dziwnym trafem do mierzenia wybrałam tylko oprawki drogie i droższe, tańszych nie. – O, ale od tych ma pani 50 % zniżki! – pracownica zauważyła moją kwaśną minę. – Zapłaci pani tylko 299 złotych!

W ten oto sposób znowu trafiłam do mojego optyka. Znowu nie zaoferował mi żadnej zniżki. Znowu nie było żadnych promocji. Znowu się nasłuchałam, że te oprawki, owszem, ale nie dla mnie, a tamtych to się nie opłaca. Znowu mierzyłam przez ponad godzinę, żeby w końcu zdecydować się na te, które mi podsunął na początku. Znowu zapłaciłam za oprawki więcej niż planowałam (wybrałam takie za 150 złotych – to chyba najpopularniejsza cena w zakładzie). I znowu wyszłam zadowolona. A teraz cieszę się, że dałam zarobić polskim firmom (nie tylko optyk, ale i producent oprawek!).

Advertisements