Niebezpieczne związki

Źródło: wikipedia. Autor: Jason Hutchens, Australia

Źródło: wikipedia. Autor: Jason Hutchens

Dlaczego instytucja małżeństwa jest chroniona konstytucyjnie? Dlaczego tyle osób nie zgadza się na uregulowania prawne kwestii związków partnerskich? To proste.

Zrozumiałam to podczas ostatniej imprezy rodzinnej. Głównym tematem był zaplanowany na czerwiec ślub kuzynki. Problemy z terminami, zaliczkami, astronomiczne koszty (przynajmniej dla mnie) całej imprezy, decyzje kogo, kiedy i jak zapraszać. Jednym słowem – zgroza.

Kuzynka starała się chyba rozluźnić atmosferę, opowiadając o ślubnych ciekawostkach. Na przykład o jubilerze, u którego można sobie samemu zrobić obrączki (oczywiście przy pomocy fachowca). – O matko! To chyba dla masochistów? Kto to widział, żeby samemu sobie wykuwać kajdany! ? – skomentowała moja ukochana mamusia.

Kiedy kuzynka zaczęła przybliżać perypetie związane z zakupem sukni ślubnej przez Internet (przyszła zdecydowanie za duża) kochana rodzinka poradziła, żeby zamiast odsyłać paczkę i czekać na nową (jest ryzyko, że nie zdąży dojść zza oceanu przed uroczystością) przyszła panna młoda lepiej szybko zaczęła się tuczyć.

Najlepsze rady padły jednak po przedstawieniu problemów z Urzędem Stanu Cywilnego. Para nie może oficjalnie zabukować terminu ślubu. Żeby to zrobić trzeba się tam bowiem stawić osobiście, we dwójkę i okazać dowody osobiste. Co robić kiedy to niemożliwe?

Padło kilka propozycji. Stawić się w urzędzie ze znajomym, zaklepać termin. Tuż przed uroczystością, narzeczona może przecież oświadczyć, że się rozmyśliła, teraz ma nowego narzeczonego i chciałaby skorzystać z ustalonego wcześniej terminu. Dziwne, ale nasza przyszła panna młoda nie była chyba zachwycona rozwiązaniem. Podobnie jak pomysłem wyrobienia niezbędnych dokumentów na bazarze.

Z drugiej strony, do czerwca jeszcze sporo czasu. Na pewno sobie ze wszystkim poradzą. Nie to, co w przypadku koleżanki, która w grudniu zeszłego roku podjęła decyzję o zamążpójściu w celu nabycia mieszkania w programie Rodzina na swoim i musiała zorganizować ślub i wesele w ciągu niecałych 3 tygodni. Przez ten czas stawała na głowie, żeby wszystkiego dopilnować – w końcu na RNS-ie można sporo zaoszczędzić. Poza tym za mąż nie wychodzi się codziennie. Ślub był udany. No i podobno stosunkowo niedrogo wyszedł. Całe szczęście, bo z kredytu jak na razie nici.

Nie wiem, czy ja bym temu sprostała. Jedno jest pewne – gdyby mi się udało, też chciałabym sobie jakoś odbić wydatki i stresy. Kto wie, czy nie stwierdziłabym, że ci, którzy nie przeszli przygotowań do ślubu, nie zasługują na żadne ustawowe przywileje. 😉

PS. Tak na poważnie – znając siostrę cioteczną i jej świetny gust, ślub będzie bajeczny. Już nie mogę się doczekać, gorąco kibicuję i publicznie deklaruję pomoc w przygotowaniach! No i trzymam kciuki za szczęście w małżeństwie.

Reklamy