Gdybym był bogaty…

Wymarzone kredki używane tylko na specjalne okazje.

Wymarzone kredki używane tylko na specjalne okazje.

Kiedy będę bogata kupię sobie własny pokój i wszystkie zestawy Lego, żeby móc budować wieeeelkie makiety – planowałam mając kilka lat. To był plan minimum. Dopuszczałam jednak możliwość, że będę nieprzyzwoicie bogata (atmosfera początku lat 90. sprzyjała takim założeniom). W takim przypadku chciałam też kupić czinkoczento „dziewięćsetkę”, domek dla rodziny muminków, wielki zestaw kolorowych kredek w metalowym pudełku, coś z IKEI i zostawić sobie trochę gotówki, żeby móc jeździć nad morze, pić kokakolę i soczki w kartoniku.

Nie uwierzycie, ale w dużym stopniu mi się udało. Rodzice zdobyli w końcu M3 i od tej pory mam swój pokój. Kredki w metalowym pudełku dostałam kilka lat później od cioci na urodziny, a od prawie roku rozbijam się czinkoczento. Tzn. teraz się akurat nie rozbijam, bo auto nie lubi zimy, no i nie jest to dziewięćsetka, tylko siedemsetka, ale to szczegóły. Za to podczas ostatniego pobytu nad morzem piłam i soczek z kartonika, i kokakolę.

Żyję sobie dokładnie tak, jak marzyłam (poza klockami lego  i domkiem dla muminków) i zamiast szaleć z radości, znowu planuję na co wydam pieniądze, kiedy się wzbogacę (odkąd po raz pierwszy udało mi się zrealizować plany nie używam słowa „jeśli”).

Najpierw kupię sobie „całoroczne” i niepełnoletnie auto. Potem znajdę przytulną kawalerkę na Pradze (nie mogę pojąć, czemu kiedyś chciałam się stamtąd wyprowadzić – idealna komunikacja, nie to co z Pruszkowa, no i marzenie – ponad 17 metrowy pokój. W sam raz dla nas! Potem zaszaleję w IKEI i zostawię sobie trochę gotówki na benzynę, bezglutenowe jedzenie, książki, inne rozrywki i wakacje nad morzem, a może też gdzie indziej.

A potem, zamiast się cieszyć tym co mam, zacznę myśleć, że kiedy będę bogatsza, kupię sobie zupełnie nowy, ekologiczny samochód, większe i lepiej położone mieszkanie, albo nawet mały domek, meble od polskich projektantów, nowe garnki z Olkusza, kiecki z  aktualnej kolekcji Rabarbaru. I boskie figurki matrosów z Ćmielowa, a do drugiego pokoju porcelanowego siłacza.

A kiedy będę naprawdę nieprzyzwoicie bogata, nie będę miała czasu na nic i dla nikogo, będę się martwić, że zamiast się cieszyć tym co miałam, planowałam co bym jeszcze chciała mieć. Albo i nie.

 

 

Advertisements