Krótko o długich reportażach

okładka mulat

„Mulat w pegeerze” ma jedną wadę – tworzy potrzebę i uzależnia. Czytasz pierwszy tekst. Potem drugi, trzeci, ostatni i … chcesz więcej! Więcej reportaży. Nie skrótowców, jakie można znaleźć w niemiłosiernie okrojonym Dużym Formacie, czy Polityce, ale solidnych, ciekawych tekstów o ludziach i życiu.

Książkę czyta się świetnie. Reportaże zostały napisane w PRL-u, ale większość problemów pozostaje nadal aktualna. Dlatego dla mnie nie jest to książka o minionej epoce, tylko o ludziach i życiu w ogóle. Teksty na zmianę śmieszą, martwią
i przerażają. Niezmiennie – dają do myślenia.

Książkę wydała Krytyka Polityczna, nie mogło w niej więc zabraknąć tematów takich jak zmiana płci, rasizm połączony z dyskryminacją samotnych matek, prostytucja. Przeczytasz w niej też m.in. o spadku, prawdziwym skarbie, wczasach dla rolników szukających drugiej połówki i zamianie dzieci w szpitalu.

Żałuję, że dziś nie ma miesięcznika, albo nawet kwartalnika, który podobnie jak dawniej Ekspres Reporterów (to w nim ukazały się po raz pierwszy reportaże z Mulata…) dostarczałby mi regularnie nowej porcji reportaży. Dobrze sprzedają się książkowe zbiory reportaży, może i czasopismo by nie zbankrutowało?

Advertisements