Odmówiłam prezydentowi

kolejka do prezydenta

W zeszłym tygodniu przeczytałam, że prezydent zaprasza do swojego pałacu na wystawę Jaka sztuka dziś, taka Polska jutro?. Podobno prezydentowi się nie odmawia, dlatego w ostatni weekend karnie pojechałam do Warszawy i ruszyłam na Krakowskie Przedmieście.

Kolejkę do Pałacu Prezydenckiego zobaczyłam z daleka (było to łatwe nawet przy mojej wadzie wzroku). Pomyślałam jednak (optymistycznie? / pesymistycznie?), że w Warszawie nie ma aż tylu osób, gotowych godzinami stać na mrozie dla krótkiego kontaktu ze sztuką, czyli że to na pewno nie ta kolejka.

Zapytałam tych, którzy byli najbliżej wejścia, czy stoją w kolejce do wystawy, bo mi właśnie na niej zależy – Naczy wystawa chyba też tam jest, ale my to raczej sam pałac chcemy zwiedzić – usłyszałam. Przeszłam dalej, do stojących mniej więcej pośrodku: nie no skąd, my tu już prawie od dwóch godzin stoimy, żeby zobaczyć jak się władza urządziła, ale wystawę jakąś też podobno można zobaczyć, jak pani się chce czekać.

Nie chciało mi się. Czy to oznacza, że odmówiłam prezydentowi!?

Reklamy