Jak poderwać faceta

Źródło: Wikipedia, Autor: Beax

Źródło: Wikipedia, autor: Beax

(a nawet kilku). Już niedługo walentynki, podaję więc sprawdzone sposoby mojej ukochanej babci.

Pierwszy:

Sanatorium w Ciechocinku, kilkanaście lat temu. Wychodząc z zabiegu babcia, zawsze chętna do pomocy, zagadała do pani, spoglądającej nerwowo na zegarek. Okazało się, że mąż pani nie wrócił z parku, mimo, że umówił się z żoną na kawę. Ponieważ babcia wybierała się właśnie na spacer, zadeklarowała, że jeśli spotka mężczyznę pasującego do opisu, przypomni mu o terminie.

Miała szczęście. Już po chwili, między drzewami, mignął jej odpowiedni delikwent. Co sił w nogach rzuciła się w jego stronę. Żeby na pewno jej nie umknął, podbiegając do mężczyzny zakrzyknęła. – Dzień dobry, czy nie szuka pan żony!? – Facet szybko ją otaksował, poprawił ręką fryzurę, wciągnął brzuch i już, już miał odpowiadać, kiedy babcia uświadomiła sobie, że to jednak nie może być ten, bo za młody i rzuciła, – a nie, przepraszam, szukam jednak jakiegoś innego pana – urażony mężczyzna zazgrzytał zębami, a dziadek, do końca turnusu, nie mógł opędzić się od „życzliwych” ostrzegających, jak bezpośrednią i jednocześnie wybredną ma żonę.

Drugi sposób:

Następnym razem babcia pojechała do sanatorium sama. Był marzec, ciągle lało, a parasolka, którą nabyła przed wyjazdem, zaczęła się zacinać, aż w końcu w ogóle nie dało się jej otworzyć. Wyglądało na to, że nie obędzie się bez męskiej ręki. Na szczęście, w telewizji nadawali właśnie jakiś mecz, więc wszyscy faceci siedzieli w świetlicy. Babcia, nie chcąc przeszkadzać, odczekała do końca i tuż przed ciszą nocną ogłosiła głośno – przepraszam, szukam silnego i sprawnego mężczyzny. – jaki był odzew łatwo się domyślić. Nawet uwaga, że chodzi o pomoc przy parasolce nie odebrała panom nadziei. Musiała to zrobić babcia wprost i bezpośrednio. Mimo to, adoratorzy próbowali jednak do końca turnusu.

Advertisements