Nie głosujcie na mnie!

blogroku-logo

W pewnym okresie, mnie i mojej rodzinie brakowało na chleb. Staraliśmy się, żeby tego nie było widać. Dlatego, zdarzało się, że ludzie prosili mnie o datek na szczytny cel.

Odmówisz, kiedy wszyscy znajomi zbierają pieniądze na ofiary powodzi? Kiedy ktoś płacze, że samotna matka nie ma na leki dla dziecka? To koszmarnie niekomfortowa sytuacja. Możesz powiedzieć – przykro mi, sam nie mam – w końcu to prawda. Nie zawsze jednak chcesz. Myślisz sobie: nie uwierzą, albo co gorsza – zaczną się nade mną litować, a ja chcę żyć jak oni, jak każdy beztroski nastolatek.

Chciałabym być Owsiakiem. Jednak prosząc kogoś o pomoc, zastanawiałabym się pewnie za każdym razem, czy nie stawiam go w ten sposób w głupiej sytuacji, czy on sam nie potrzebuje pomocy.

M.in. dlatego, nie będę Was prosić o głosy w konkursie Blog roku 2012, w którym dochód z sms-ów idzie na cel charytatywny.

Poza tym, nie jestem jeszcze chyba gotowa na celebryckie życie. Pewnie zauważyliście, że ostatnio piszę dla Was trochę rzadziej. Wyobraźcie sobie teraz, jak mało bym publikowała, gdybym zaczęła udzielać wywiadów, chodzić na bankiety. A tego przecież nie chcecie. Ponieważ, mimo wszystko, lubię wygrywać, w tym roku, celuję w kategorię najmniejsza ilość głosów. Proszę więc: nie głosujcie!

PS. Jeśli jesteś akurat w trudnej sytuacji, trzymaj się. Polecam niemieckie powiedzonko: Am Ende wird es gut, und wenn es nicht gut ist, dann ist es noch nicht das Ende! (tłumaczę to: W końcu będzie dobrze, a jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to jeszcze nie koniec!). Pozdrawiam ciepło!

Advertisements