Dobry dizajn w urzędzie?

Meble zaprojektowane z okazji polskiej prezydencji. źródło: http://pl2011.eu/en/about_poland/design

Meble zaprojektowane z okazji polskiej prezydencji. Źródło: http://pl2011.eu/en/about_poland/design

Wnętrza większości naszych urzędów urządzone są po królewsku – czyli meblami od Sasa do Lasa:

na korytarzach fotele pamiętające PRL, w pokojach czarno-szare meblościanki z lat 90., proste paździerzowe biurka w okleinie koloru „buk” + typowe plastikowe krzesła obrotowe. W salach konferencyjnych wystrój „nowoczesny” lub „tradycyjny” (czyli drewniane, toczone elementy i czerwone, beżowe lub buro-brązowe tapicerki). Co je łączy? Najniższa cena punktowana w przetargach. Czy tak musi być?

Na pewno musi być tanio. Mamy kryzys, a nawet gdyby go nie było, to i tak zawsze znajdą się pilniejsze potrzeby, niż nowe szafy w urzędach. Musi być też zachowana zasada konkurencji. Nie musi być jednak brzydko, niefunkcjonalnie i dziadowsko. Jak to osiągnąć?

Mój pomysł to ogólnopolski konkurs na projekt tanich, funkcjonalnych i solidnych mebli do urzędów (skoro projektanci IKEI mogą wymyślać niedrogie i jednocześnie ładne i wygodne meble, jest to chyba możliwe)! Po rozstrzygnięciu takiego konkursu powinien zostać ogłoszony przetarg na produkcję mebli wg zwycięskich projektów. Myślę, że rozmiar rynku (w końcu urzędy często coś kupują) jest na tyle duży, że producentom opłacałoby się uruchomić odpowiednie linie produkcyjne. Zbyt mieliby zresztą zapewniony – żadna instytucja publiczna nie mogłaby kupić mebli innych niż z katalogu.

Projekt można byłoby wykorzystać do promocji polskiego dizajnu (w kraju i za granicą). Może udałoby się odkryć i wypromować też nowe talenty? Po jakimś czasie (meble trafiałyby przecież do urzędów sukcesywnie), zrobiłoby się ładniej. Może urzędnicy w harmonijnych i wygodnych wnętrzach pracowaliby efektywniej?

Pewnie byłoby trochę nudniej, ale czy nie lepsza nuda niż szpetota i niewygoda? Jak myślicie?

Reklamy