Cięcia

cięcia

Wyrzucamy tony drogich kosmetyków, a ich producenci się bogacą.


Jakiś czas temu dostałam markowy krem. W opakowaniu z grubego plastiku z pompką. Przez pierwsze kilka miesięcy, po jej delikatnym naciśnięciu pojawiało się nawet więcej kosmetyku niż chciałam. Od ok. 2 tygodni, co rano ćwiczę kciuk, z całej siły naciskając pompkę kilkanaście razy, żeby w najmniej oczekiwanym momencie wyskoczyła odrobina kremu. A w środku wciąż jest go sporo.

krem pancerny

„krem pancerny”

Opakowanie jest tak skonstruowane, że nie dałam rady ani rozciąć go nożyczkami, jak robię zazwyczaj z tubkami, z których już nic więcej nie jestem w stanie wycisnąć, ani rozkręcić, co sprawdza się w przypadku niektórych opakowań z pompką. Krem jest dobry, ale fakt, że wyrzucę pewnie przynajmniej 10% drogiej zawartości, odbiera całą przyjemność jego stosowania.

rozcinalne i rozkręcalne

„rozcinalne” i „rozkręcalne”

Na wysypiskach leżą tony opakowań pełnych resztek ekskluzywnych kosmetyków. Producenci zacierają rączki, bo im szybciej się komuś „skończy” krem, tym szybciej kupi nowy. Nie ze mną te numery. Deklaruję uroczyście: nawet jak wygram w totka (co mało prawdopodobne, zważywszy, że nie kupiłam losu) nie kupię kremu w pancernym opakowaniu!

Advertisements