Kultura? Sztuka? Tak, ale tylko dla bogatych.

Źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie

Państwowe muzea raz w tygodniu oferują wstęp wolny. Jak wszędzie i tu jednak nie brak haczyków i „drobnego druku”.

Chciałabym zobaczyć wystawę czasową w Muzeum Narodowym w Warszawie. Mogę to zrobić jedynie, kiedy wyasygnuję 20 zł. Wtorkowe zwiedzanie za darmo obejmuje bowiem wyłącznie wystawy stałe. Poza tym tego dnia muzeum jest czynne tylko do 18, co dodatkowo utrudnia kontakt ze sztuką.

Kuszą mnie też wystawy w CSW. Tu wstęp wolny jest w czwartek. Muzeum jest tego dnia czynne do 19 (ostatni goście wpuszczani o 18:30). Dlatego odkąd udało mi się dostać na bezpłatny kurs językowy, nie chodzę do CSW. Nie mam wolnych 12 zł na bilet, a w akurat we wtorki i czwartki do 18 mam kurs (wcześniej praca).

W Muzeum Powstania Warszawskiego wstęp wolny jest w poniedziałki (czynne do 18, średni czas zwiedzania to 2 godziny). Nawet wtedy trzeba jednak zapłacić 2 zł za obejrzenie filmu „Miasto ruin”. Mnie na to stać, ale gdybym była bezrobotną matką 3 dzieci, mogłoby mi nie starczyć na bilety dla całej rodziny.

Bezrobotni mogą przynajmniej zwiedzać bez pośpiechu. Najbardziej poszkodowani są pracujący biedni. Nawet jeśli kończą pracę punktualnie o 16, w większości muzeów będą musieli się spieszyć, żeby zobaczyć wszystko przed zamknięciem. Mało kto pracuje bowiem tuż przy muzeum, a dojazd, niestety, trwa. Dłuższe zwiedzanie możliwe jest tylko w dni płatne.

Na szczęście są muzea dostępne za darmo bez haczyków. Zachęta czynna jest do 20 również w czwartki, kiedy wstęp jest wolny. Muzeum Etnograficzne oferuje darmowe zwiedzanie w soboty, w godzinach 10 – 17. W MSN-ie bezpłatny wstęp jest zawsze. Doceniam, dziękuję i mam nadzieję, że pozostałe placówki wezmą przykład!

Bo brak pieniędzy na kulturę to nie zawsze kwestia priorytetów. Jeśli miałabym na papierosy, a nie miałabym na muzeum, sprawa byłaby prosta (chociaż co winne dziecko, że mamusia woli wydać np. na solarium, niż na warsztaty dla niego?). Ale jeśli nie mam na papierosy, a wybieram między chlebem, lekami a muzeum, to już trochę trudniej, prawda?

Advertisements