Rewolucja w pruszkowskiej komunikacji

przystanek przy PKP„Nie chcem, ale muszem”* – cytując klasyka. Miałam dziś pisać o czymś innym**, ale przeżycia z powrotu do domu zakasowały wszystko.

Pruszków rozwiązał umowę z warszawskim ZTM-em – zamiast autobusu L11 jest teraz L1. Poza tym L2, L3 i L4 (te ostatnie jeździły wcześniej pod innymi numerami).
Co to oznacza w praktyce? Chaos, absurdy i większe trudności w dostaniu się
do autobusu.

Chaos – na przystanku są: zakryta tablica ZTM-u, kartka, że linia L11 została zlikwidowana. Nowy rozkład L2 (dawniej określanej skrótowo „Komorów”), stare tablice
z rozkładami „Ożarowa” itp. i tłumy zdezorientowanych pasażerów, którzy wysiedli właśnie z pociągu z Warszawy. Część widziała jeszcze tylne światła L1 (to się nazywa skorelowanie rozkładów!). Krążą pytania i sprzeczne odpowiedzi – w których liniach obowiązuje sieciowa karta miejska? O której będzie następny L1 (rozkład jest dostępny tylko na stronie internetowej miasta)? itp. itd.

Absurdy i trudności – po kilku minutach podjeżdża mały, „wysokopodłogowy” autobusik PKS-u Grodzisk Mazowiecki (dwa wejścia, kilkanaście miejsc siedzących) – to linia nr 2. Kierowca otwiera tylko przednie drzwi. Tłum napiera – hurra, można jechać na kartę miejską. Problem w tym, że wsiadając trzeba ją okazywać (kierowca ogląda ją uważnie z obu stron i pyta na którą jest strefę, bo nie ma czytnika). Wsiadanie trwa koszmarnie długo. Kierowca jest opryskliwy. Po kilku minutach słysząc, że nadjechał kolejny pociąg – krzyczy: „Koniec! Zamykam drzwi! Reszta może czekać na L1!”. W środku jest ciasno, ale bez przesady – nie ma porównania ze ściskiem w dawnym L11. Odjeżdżamy, a tłum na przystanku się powiększa.

Strach pomyśleć, co będzie kiedy skończą się studenckie ferie (na UW trwają do 6.01.2013), masowe urlopy i zwolnienia lekarskie. Chyba, że miasto nadrobi zaległości informacyjne (chociaż rozkład jazdy i taryfa na przystankach, przydałaby się informacja
o konieczności okazywania kart miejskich, żeby ludzie nie szukali ich w ostatniej chwili, blokując kolejkę) i pogada z PKS-em Grodzisk Mazowiecki, żeby albo wyposażył autobusy w czytniki kart, albo wzorem ZTM-u obsługującego wcześniej L11 w ogóle zrezygnował
z obowiązku okazywania i otwierał oba wejścia. Ludzie zmęczeni po całym dniu pracy
i podróżach Kolejami Mazowieckimi/SKM-ką wolą postać kilka minut w ścisku i szybko dotrzeć do domu, zamiast czekać nie wiadomo ile na następny autobus!

* to chyba też dobra charakterystyka podejścia władz miasta do problemu komunikacji miejskiej.

** obiecuję – jeszcze w tym tygodniu opublikuję tekst/teksty, które NIE DOTYCZĄ problemów z ZTM, KM ani PKS-em Grodzisk Mazowiecki (ani żadnym innym przewoźnikiem)

rozkładu L1 brak

Reklamy