Święta, Święta i po Świętach…

kurorty

Urlop się kończy i trzeba wracać do pracy. Nie to co przed wojną. Wtedy pociągi jeździły szybciej i punktualniej. Kurorty nie były zaśmiecone gargamelami i reklamami.
No i pracowało się mniej, a zarabiało więcej (wprawdzie nie dotyczyło to większości,
np. robotników, ale co tam). Czy jednak naprawdę było lepiej i wygodniej? Gdzie i jak Polacy spędzali Boże Narodzenie i Sylwestra w latach 20. i 30.?

Przede wszystkim w Zakopanem i Krynicy. To w latach 20. „zaczęto mówić o hołocie
z Krupówek, która zadeptuje i zaśmieca Tatry”*. Podobnie jak dziś, nie każdej zimy można tam było liczyć na śnieg. Bez zmian pozostała finezja PR-u PKP: „jeżeli podróżujesz pociągiem popularnym […], nie żądaj aby za kilkanaście złotych kolej dostarczyła ci wagonu salonowego. Zadowolnij się tym co ci dają, bo to naprawdę bardzo tanio.”

Pozazdrościć możemy jednak połączeń. Szybki dojazd w góry zapewniała Lux-torpeda (120 km/h) i połączenia kombinowane (samolot z Warszawy do Krakowa, dalej pociąg – razem 4,5 godziny). Szkoda też, że nie ma już rajdów kolejowo-narciarskich (10 dni
w pociągu, z wagonem kinowym, tanecznym, do brydża, w dzień postoje przy trasach narciarskich). Najbardziej żałuję jednak, że piękne plakaty i szyldy reklamowe zostały wyparte przez brzydkie, krzykliwe plastikowe banery.

Z drugiej strony, wiele się poprawiło. Przed wojną tylko w nielicznych hotelach goście mieli do dyspozycji łazienki przy pokojach. W większości pensjonatów i hoteli do usytuowanych gdzieś w podwórzu „tezolków”, ze względu na smród, ciężko było nawet podejść, nie mówiąc o wejściu do środka. Pal licho słabe warunki sanitarne. Największym problemem były jednak ceny – przed wojną znacznie mniej osób, niż dziś, było stać na jakikolwiek wyjazd wypoczynkowy.

A to wcale nie wszystko. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wypoczynku Polaków przed II wojną polecam „W kurortach przedwojennej Polski. Narty-dancing-brydż” Marii
i Jana Łozińskich. Dużym atutem książki są zdjęcia i reprodukcje plakatów.

*Wszystkie cytaty pochodzą z ww. książki.

Reklamy