Nietrafione prezenty?

szalik

Szalik kupiła w połowie lat 70. ciocia Dana dla mojego dziadka, zatwardziałego wroga takich gadżetów. W następne święta niewdzięczny, ale ekologiczny dziadek podarował szalik swojemu nastoletniemu bratankowi. Jak się okazało ten, owszem, szaliki nosił, ale nie wełniane. Dlatego za rok, Mikołaj przyniósł szalik cioci Jadzi. Ciocia Jadzia uznała, że jest zbyt młodzieżowy, że jej jednak bardziej do twarzy z lisem i po roku włożyła go do paczki dla mojego ojca. Tego też gryzła wełna, ale że za rok znów było Boże Narodzenie, prezent przydał się, jak znalazł, na podarek dla kuzyna. Młody elegant uznał, że produkt jest niemodny i ponieważ w jego szafie brakowało miejsca, powierzył go na przechowanie wujowi, który dysponował strychem. Zaplanował, że za rok, pod choinką znajdzie go ciotka Dana. Niestety, w wigilię okazało się, że wełna przypadła do gustu molom. Ciotka Dana, zamiast eleganckiego szalika dostała zatem zrobiony naprędce świerkowy stroik. Szkoda, szalik był bowiem dokładnie w jej guście. Inaczej by go przecież nie kupiła!

Advertisements