Prawdziwa opowieść wigilijna

czarownica i zlote jabłko

Źli złodzieje? Dobrzy złodzieje? Historia, która przydarzyła się mojej mamie.

Wieczór, prawie 22. Siedzę w autobusie stojącym na pętli. – Mówi mama. – Jeszcze chwila do odjazdu. Nagle smród dymu papierosowego. Rozglądam się. Dwoje młodych ludzi stoi w drzwiach, rozmawiają z chłopakiem, który stoi na przystanku. Palą. Proszę, żeby wyszli lub zgasili papierosy. Słyszę, żebym się odczepiła. Ale nie ze mną takie numery! – Moja mamusia się nie poddaje. – Patrzę na nich, w sukurs przychodzi sygnał, ze autobus rusza. Siadają naprzeciw mnie. Dziewczyna ostentacyjnie kładzie nogi w butach na siedzeniu. Znowu zwracam im uwagę. Słyszę, że chyba nie mam czym się zajmować, że co mnie obchodzi, że siedzenia się niszczą.

Zaczyna się dyskusja. Mówią, że autobusy są „rządowe”. Tłumaczę, że nasze, bo
z naszych podatków. Śmieją się, że nie z ich, bo oni nie pracują, są złodziejami. Ja,
że w takim razie z podatków ich rodziców, czy babć. I tak ze 20 minut (autobus jechał na Targówek). –
Relacjonuje mama. – Przy „misiach”* wsiada ich znajomy, siada obok
i słucha naszej dyskusji. Jestem grzeczna, ale powtarzam swoje.

Przy „Śpiących”**, autobus pustoszeje. Dziewczyna w końcu zdejmuje buty i zakłada czarne skarpetki, wydobyte z plecaka. Chłopak też sięga do swojej torby. Wyciąga ze 30 czekolad Lindta. Zaczyna prowokować: co teraz, doniesie pani na policję? Mierzymy się wzrokiem. Myślę, że za chwilę dostanę w dziób. – Moja mama lubi życie na krawędzi. – Zaczynam, że wiem, jak trudno jest dziś młodym, ale że nie będzie lepiej, jeśli wszyscy nie będziemy szanować wspólnej własności. Podnoszą się przed przystankiem. Przysuwają do mnie i słyszę… życzenia wszystkiego dobrego w życiu! W ostatniej chwili, chłopak wciska mi w rękę jedną z czekolad i wyskakuje z autobusu. Zostaję w osłupieniu.

Po naradzie rodzinnej (moja mama: nie przełknę kradzionego, mimo, że nie tuczy!), czekolada trafia na szczytny cel – będzie „tabletką przeciwbólową” dla zasmuconych czy poobijanych uczniów mojej mamy. Poza tym, życzymy bohaterom i czytelnikom historii, wszystkiego dobrego i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

prezent

* „przy misiach”, czyli obok ogólnodostępnego wybiegu niedźwiedzi, zlokalizowanego przy Al. Solidarności w Warszawie (dzielnica: Praga Północ)

** „przy Śpiących” – skrzyżowanie Targowej z Al. Solidarności, centralny punkt przesiadkowy Pragi Północ, obok znajduje się Dworzec Warszawa Wileńska. Nazwa pochodzi od pomnika braterstwa broni, przedstawiającego żołnierzy wyglądających, jakby spali.

Advertisements