Prezenty z kiosku?

kiosk

Kioski Ruchu reklamują swoją nową ofertę – prezent, zamówiony przez Internet, albo
w kiosku odbiera się potem na miejscu. Raczej z niej nie skorzystam. Zrobiłam jednak ostatnio rekonesans po kioskach różnych operatorów i doszłam do wniosku, że
w niejednym kiosku spokojnie mógłby się zaopatrywać Święty Mikołaj.

Zaczęłam się przyglądać kioskom z kilku powodów. Pierwszy i najważniejszy – wielokrotnie ratowały mnie z opresji. Oczko w rajstopach, brak dezodorantu w upał czy rękawiczek w mróz– to tylko niektóre z sytuacji, kiedy cieszyłam się, że żyję w Polsce,
a nie np. w Niemczech, gdzie brakuje maleńkich, stosunkowo niedrogich sklepików, przygotowanych na każdą okazję.

Po drugie, mam sentyment do kiosków. To w nich rodzice kupowali mi drobne książeczki, kolorowe spinki, kauczukowe piłeczki i hit nad hitami – białą, topornie odlaną skarbonkę
w postaci figury Lecha Wałęsy. Nie wiem, dlaczego w wieku 4 lat wolałam Wałęsę, niż tradycyjną świnkę. Na szczęście, dzięki niewygórowanej cenie prywaciarskiego wyrobu, rodzice zgodzili się na moją fanaberię.

Po trzecie – kioski (poza sieciowymi) są cudownie nieprzewidywalne. Jeden kioskarz uzupełnia tradycyjny asortyment biżuterią, inny ubraniami, jeszcze inny zabawkami. Żeby było ciekawiej, sprowadzają produkty z całego świata (Niemcy, Chiny), nie zaniedbując jego najbliższej części. Większe sklepy sprzedają masówkę, a niejeden kiosk  eksponuje wyroby lokalnych rzemieślników.

kiosk w Pruszkowie

W kiosku można znaleźć zarówno ładne rzeczy, jak i kompletne szkaradzieństwa (spróbuj potraktować wystawy kiosków, jak muzealne witryny). Najciekawsze jest jednak chyba to, że zaglądając z zewnątrz trudno zgadnąć, co znajduje się w środku. Nie wiem, gdzie i jak kioskarze upychają setki przedmiotów na tak małej przestrzeni. Wielokrotnie się jednak przekonałam, że to co widać, to jedynie ułamek oferty i dopiero na pytanie o jakąś konkretną lub niekonkretną rzecz, zaczynają wyciągać różne cudeńka.

Skąd wiesz, czy nie znajdzie się wśród nich upragniony przez Twoich bliskich prezent? Warto sprawdzić – moja znajoma w jednym z kiosków na dworcu Śródmieście odkryła zestaw plastikowych owoców do zabawy, tańszy niż w hipermarkecie. Ja szukałam ostatnio konkretnego kremu Ziai – po bezskutecznym obejściu kilku sporych drogerii znalazłam go wreszcie w kiosku. Kto wie, może niedługo będzie za późno na kioskowe odkrycia – w „zeuropeizowanych” sieciach: Ruchu, Relayu itd. nie będzie na nie szansy.

Reklamy