Podli nauczyciele!

800px-SP-71PodwaleWroclaw-tyl

Na forum pruszkowskiej gazety wpr24 wrze – „obrzydliwi nauczyciele pojechali na wycieczkę i handel (sic!) do Turcji, biedne dzieci siedziały w szkole”

– to rodzice i pruszkowska opinia publiczna. Według dyrektorki szkoły 7 nauczycieli i 2 dzieci, owszem, wyjechało, ale nie na wycieczkę, a spotkanie przygotowawcze zorganizowane i sfinansowane w ramach projektu unijnego.

Jak było naprawdę? Nie znam tego konkretnego projektu, ale z doświadczenia wiem (pracowałam przy podobnych projektach finansowanych przez UE), że jeżeli organizowane jest spotkanie przygotowawcze to jadą na nie wyłącznie organizatorzy (czyli w tym wypadku nauczyciele).

Czytając pełne zawiści, nienawiści i frustracji wpisy na forum zastanawiam się:

1. Dlaczego rodzice, rozpętują aferę po fakcie (wyjeździe), zamiast wcześniej dowiedzieć się co, jak i dlaczego? Mają czas na długie dyskusje na forum, ale nie mieli, żeby iść na zebranie itp.?

2. Z polską szkołą jest źle – gdyby wszyscy nauczyciele biegle, albo przynajmniej komunikatywnie, znali angielski, dyrektor natychmiast, skutecznie mógłby odeprzeć zarzut, że „wyjazd był wycieczką, bo oni przecież nawet dogadać się nie potrafią za granicą”. Poza tym, na miejscu dyrektora natychmiast powiesiłabym w widocznym miejscu i opublikowała na stronie internetowej opis projektu, z którego wynika, kto dokąd
i dlaczego miał jechać.

3. Z przepracowanymi, albo wręcz przeciwnie, wykończonymi bezrobociem ludźmi/rodzicami jest jeszcze gorzej – rozpętali  nagonkę, wyzywają od najgorszych
i piszą wszelkie możliwe skargi, mimo że tak naprawdę nie wiedzą jak było naprawdę, nie sprawdzili itp. Zrozumiałabym, gdyby ktoś wrzucił na forum skan założeń projektu mówiący o tym, że na spotkanie przygotowawcze powinny jechać dzieci, a nie nauczyciele i wtedy zaczął komentować.

4. Rodzice, chcąc dobrze dla swoich dzieci, szkodzą im – gdybym to ja była dyrektorem/nauczycielem z tej szkoły, po takiej awanturze nigdy więcej nie podjęłabym się organizacji projektu unijnego. Po co się męczyć po godzinach (pisanie wniosku nie jest łatwe), zostawiać potem rodzinę, jeśli można liczyć tylko na pogardę lokalnego środowiska?

5. „Obyś cudze dzieci uczył” – lubię dzieci, ale cieszę się, że nie jestem nauczycielką, zwłaszcza „jeżdżącą na wycieczki” – pracując przy projektach unijnych, byłam na najwyższych obrotach przez 24 godziny na dobę, razem z nauczycielkami codziennie zarywałam noce pilnując, pocieszając chorych, stęsknionych, obrażonych na koleżanki, okradzionych (nie obyło się bez wizyty policji), wożąc podopiecznych do szpitala itp. Po każdym takim tygodniowym projekcie, mimo, że wszystko kończyło się dobrze, miałam gorączkę i spałam po kilkanaście godzin bez przerwy.

Mam też dobrą wiadomość. Na stronę wpr24 weszłam w zasadzie wyłącznie, żeby sprawdzić co będzie z L11 w 2012 roku. Zgodnie z informacjami gazety, L11 zniknie, ale miasto uruchomi linię nr 1, kursującą na tej samej trasie. Ceny biletów i częstotliwość kursowania mają pozostać bez zmian.

Reklamy