Śnieg dobry, sól lepsza

posolone schody

posolone schody

Kupa śmiechu dzięki soli. Dla takiego pana na przykład, który ruchem siewcy, posypuje granitowe schody prowadzące do przejść podziemnych w centrum Warszawy, ślizgający się na nich ludzie to prawdziwy czasoumilacz. Również dla dzieciaków słone błotko jest powodem do uciechy. Kiedy się po nim skacze, przyjemnie plaska i pryska na przechodzących obok nieszczęśników.

Czy komuś sypanie solą przeszkadza? Obrzydliwym materialistom chyba, którzy zamiast się przyłączyć do śmiechu narzekają, że buty zniszczone, że znowu wydatki będą. Oszołomom ekologicznym może, którzy płaczą, że drzewka uschną a pies łapki porani. No i babciom nieznośnym, co zamiast w domu siedzieć, bezczelnie wychodzą „na miasto” i pchają się na granitowe salony. Ich szczęście, że łamiąc ręce i nogi dają przynajmniej zarobić lekarzom. Ci, jako normalni ludzie, muszą się cieszyć z soli
i posolnego błota.

Na dworcu w Pruszkowie nuda - nikt nie posolił.

Na dworcu w Pruszkowie nuda – nikt nie posolił.

Reklamy