Komu mieszkanie?

Precz z mieszkaniami komunalnymi! Niech każdy dba o siebie sam!

cd. artykułu Praca się nie opłaca.

Opowiedziałam znajomym o utrapieniu koleżanki, która ma kilka chorób (ale bez orzeczenia o niepełnosprawności), dziecko, słabo płatną pracę, której trzyma się rękami
i nogami jako jedyna żywicielka rodziny i widmo eksmisji. I się zaczęło. Współczucie
i zrozumienie grupki, szybko zostało zakrzyczane przez jednoosobowy atak:

Każdy powinien sam zadbać o odpowiednie warunki dla siebie! Nie zamierzam fundować jakimś życiowym nieudacznikom apartamentów! Jak chcą, to mogą mieszkać pod mostem.

Nieudacznikom to i ja nie zamierzam, ale nie wszyscy ci ludzie to głupie nieroby. W końcu nie każdy, mimo wysiłków, jest w stanie zarobić na mieszkanie. Spójrz na nas. Poza tym, co winne dzieci? Nie mówiąc już o niepełnosprawnych, których nikt nie chce zatrudnić. – To nieśmiałe wtręty pracujących i (mimo to) mieszkających u rodziców, albo w wynajmowanych kawalerkach, absolwentek wyższych uczelni sprzed kilku lat.

– Oj tam, jak ktoś jest poważnie niepełnosprawny, to już niech ma to komunalne, ale inni nie. A dzieci może i niewinne, ale powinny mobilizować swoich rodziców, to wtedy im się poprawi. – Agresorka postanowiła iść na kompromis.

Tak ogólnie trudno się jej dziwić. Sama zadbała o odpowiednie mieszkanie dla siebie – po maturze dostała od rodziców 2 pokoje w kamienicy. Ponieważ nie chciała mieszkać w takich warunkach, szybko wyszła za mąż za chłopaka, którego rodzice dołożyli na kolejne 3 pokoje. Teraz, już z dwójką dzieci, mieszkają w pięciopokojowym mieszkaniu w przyjemnym nowym bloku. Poza tym nigdy nigdzie nie była zatrudniona. Nikt jej więc nie wmówi, że nieprawdą jest, że dla chcącego nic trudnego. Jak ktoś ma gorzej, to znaczy, że się nie postarał, tak jak ona.

Advertisements