Nowa reprezentacJA narodowa?

Z olimpiady przywozimy coraz mniej medali, na EURO walczyliśmy dzielnie, ale… sami wiecie. Statystyki są alarmujące – Polacy w zastraszającym tempie tracą kondycję fizyczną. Wystarczy się jednak przejechać komunikacją miejską, żeby dojść do przekonania, że to bzdura i że tak naprawdę, stać nas na sukcesy sportowe.

Recepta jest prosta: powołać do reprezentacji pasażerów komunikacji miejskiej. Sprawdzą się lepiej niż zawodowcy. Nie wierzycie?

Pasażerowie są geniuszami strategii – nawet gimnazjaliści, których nauczyciele mają za leniwych i bezmyślnych, na podstawie dotychczasowych doświadczeń i obserwacji bieżącej sytuacji, bezbłędnie wybierają drzwi, przez które najłatwiej będzie wejść (i to zanim tramwaj podjedzie na przystanek!).

Elastyczność to nasza cecha narodowa. U pasażerów jest wyjątkowo rozwinięta. Jeśli kierowca złośliwie zatrzyma się dalej niż powinien i drzwi znajdą się nie tam, gdzie ustawiły się oczekujące grupki, następuje błyskawiczne przeformowanie i natarcie na optymalne wejście.

Szybkość pasażera rośnie z wiekiem. Powołajmy do reprezentacji zawodników i zawodniczki 65+! Wystarczy, że na mecie namalujemy realistycznie wyglądające miejsca siedzące i złoty medal gwarantowany!

Siatkarze mają problemy z blokiem. Pasażerowie i w tym są mistrzami! Widzicie przez okno autobusu, że w środku są wolne miejsca. Spróbujcie się jednak do nich dostać! Nie ma szans – przy samych drzwiach ustawiło się tyle osób, że za nic się nie przeciśniecie.

Cierpliwość i zimna krew decydują m.in. o zwycięstwie w strzelaniu. Kto jak nie pasażerowie miałby być najlepszy pod tym względem? Codziennie prezentują te cechy – SKM się spóźniła? Nie udało się dostać do autobusu, bo tłum przy wejściu nie chciał się przesunąć do środka? Mówi się trudno i czeka na następny.

Wytrzymałość to jedna z najważniejszych i najlepiej rozwiniętych cech pasażera. On nie z tych, którzy dają się zwyciężyć zmęczeniu. Zniesie nawet długie stanie, na zmianę – na mrozie na przystanku i w 30 stopniach (ogrzewania nie da się regulować) w zatłoczonym autobusie, który utknął w korku.

Ofiarność. Który polski sportowiec, mogąc wybierać między komfortem a jego brakiem, zdecydowałby się na to drugie? Pewnie żaden. Pasażerowie są inni. Mogą stać w koszmarnym ścisku, ale tuż przy drzwiach, zamiast przemieścić się dalej od nich
i cieszyć przestrzenią.

Waleczność to podstawa na stadionie i w komunikacji miejskiej. Pasażer zrobi wszystko, żeby wejść do tramwaju zanim ktokolwiek z niego wysiądzie. Na schodach ruchomych nie da się przepchnąć na prawą stronę, że niby lewa dla idących! Ktoś prosi o ustąpienie miejsca? Ktoś nie chce ustąpić miejsca? Pasażer się nigdy nie poddaje!

Widzę tylko jeden problem. Podobnie jak zawodowi sportowcy, pasażerowie rzadko pamiętają o zasadach fair play.

Reklamy