Robot jak człowiek

Usiadłam ostatnio przypadkiem obok kierownika pociągu SKM. Ledwo ruszyliśmy, zaczęli podchodzić do niego pasażerowie, żeby kupić bilet. Wszystkie dialogi w ciągu 25 minut jazdy brzmiały podobnie:

Kierownik pociągu: Ja nie sprzedaję biletów. Można je kupić w automacie.

Pasażer/-ka: Ale automat nie działa!

Kierownik pociągu: W pociągu są dwa, pan/-i pójdzie na koniec składu, do drugiego.

Pasażer/-ka: Już byłem/-am i też nie działa.

Kierownik pociągu: On działa, tylko kapryśny jest. Włancza się i wyłancza (sic!), kiedy chce i na jak długo chce, ale działa. Po prostu poczekać trzeba czasem.

Pasażer/-ka: No, ale ile można, a jak kontrola wejdzie!?

Kierownik pociągu: Nic Panu/-i nie poradzę, że on taki kapryśny jest.

Wiedziałam, że postęp technologiczny wcześniej czy później odbije nam się czkawką. Chcieliśmy maszyn na podobieństwo człowieka? To mamy!

Reklamy