Kargul, podejdź no do płota!

Na co nie szczędzimy grosza mimo kryzysu? Na płoty! Biedne wiejskie chałupiny, PRL-owskie jednorodzinne klocki, przeskalowane domy z katalogu łączy jedno – okazałe ogrodzenia. Do wyboru, do koloru – metalowe siatki, szkaradne betonowe panele, kute bramy.

Według policyjnych statystyk grodzone osiedla wcale nie są bezpieczniejsze. Kilkumetrowe płoty nie powstrzymują jakoś złodziei. Nie dziwi mnie to.

Wychowałam się na warszawskiej Pradze Północ – w tzw. trójkącie bermudzkim. Pamiętam podwórkowe przechwalanki, kto kim zostanie, jak będzie dorosły. Dwóch chłopaków przekonywało, że jak dorosną, będą się włamywać tylko do mieszkań z najlepszymi drzwiami, zamkami i najgrubszymi kratami. Kiedy naiwnie spytałam dlaczego, spojrzeli na mnie jak na największą idiotkę świata i niczym Sokrates naprowadzili na właściwą odpowiedź:

– A u ciebie są nowe drzwi, takie antywłamaniowe?

– No nie ma – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

– A kraty?

– Przecież widzicie, że nie.

– A w mieszkaniu, co masz na przykład?

– Najwięcej to chyba książek, ale mamy też video, tylko telewizor nie działa i w ogóle…

– Znaczy złom – skwitowali, po czym starszy wycelował brudny paluch w czyjeś zakratowane okno – jak chcesz to sobie tam zajrzyj, jak będzie ciemno, a teraz się już ode mnie odczep, babo! Oburzyłam się oczywiście na tę zniewagę (złom i do tego babo!), odpowiedziałam pięknym za nadobne i już nie chciałam z nimi bawić.

Nie rozumiem więc kompletnie tej płotowej i kratowej manii. Wojen typu – wyprowadzam pieska za płot sąsiada, bo jego brudzi moje podwórko. Wiem, że moja kondycja zyska dzięki codziennym 10 minutom marszu wokół płotu, który kilka lat temu przeciął starą ścieżkę, żeby ogrodzić masę bezcennych chwastów i powietrze. Obawiam się jednak, że stres związany ze spóźnieniami z powodu idiotycznego ogrodzenia, niweczy cały pozytywny wpływ ruchu. Kiedy dodamy do niego obrzydzenie na widok śmietnika reklamowego, w który zmieniła się siatka, bilans jest prosty.

Nie dla koszmarnych płotów i krat!

Advertisements