Za czym kolejka ta stoi?

Poszukiwany, poszukiwana w 2012 roku w Warszawie:
kolejka, w której warto stanąć

„W odtwarzaniu ducha epoki bardzo trudne okazało się poszukiwanie… kolejek sklepowych. – Z braku kolejek spróbowaliśmy odtworzyć tracenie czasu stojąc przed sklepem. Ale przegonił nas pan z ochrony…” – opowiada w rozmowie z Romanem Czejarkiem Witold Szabłowski, który wraz z rodziną przez pół roku próbował żyć, jak
w PRL-u.

Projekt „Nasz mały PRL” już się skończył, książka wydana. Może jeszcze ktoś tęskni jednak za kolejkami i nie może znaleźć odpowiedniej? Jeśli tak, polecam piekarnie Grzybki, zwłaszcza tę przy Metrze Politechnika, koło 16:30. Z przyczyn ode mnie niezależnych, nie jestem w stanie porównać atmosfery ogonka do PRL-owskiej, ale ze względu na przekrój społeczny kolejkowiczów (studenci Politechniki, młodzi rodzice, uczniowie, osoby, które kończą pracę o 16 i pracownicy korporacji, którzy o tej porze wyskakują po przekąskę) bywa ciekawie.

Dlaczego jeszcze warto stanąć w kolejce do „Grzybków? Dla mnie liczy się przede wszystkim duży wybór chlebów w 100% żytnich (uczuleni na pszenicę, wiedzą że niełatwo takie znaleźć). Gdyby wprowadzili jeszcze bezpszeniczne przekąski, mogłabym spędzać w tej kolejce więcej czasu.

Reklamy