Najlepszy prezent dla 3-latki

Chcesz sprawić dziecku radość,
a sobie zapewnić przynajmniej godzinny spokój i oszczędności?

Na pewno marzysz o chwili wytchnienia. Podaruj sobie odrobinę luksusu. Stać Cię na to. Najlepszy prezent dla kilkulatki kupisz bowiem nie za setki złotych
w wielkopowierzchniowym sklepie z zabawkami, ale w sklepiku typu
„wszystko za 4 złote”.

Byłam wczoraj na kinderbalu. Jubilatka jest akurat na etapie zachwytu historyjką o Małej Syrence. Zgodnie z prośbą, dostała więc kilkaset złotych w postaci licznych zabawek, ubranek, a nawet licencyjnej pościeli, z wizerunkami Arielki i jej przyjaciół.

Wymarzone prezenty cieszyły się jej zainteresowaniem do momentu, kiedy odkryła plastikową pałeczkę, do której przymocowane są błyszczące, srebrno-fioletowe, foliowe paski. Wprawione w ruch przypominają pompon czirliderki. Rzecz przyćmiewa wszystkie drogie zabawki, również dlatego, że kilkulatka może się nią bawić samodzielnie.

Zabawka ma jedną (mam nadzieję) wadę – kosztuje grosze, nie ma się więc co łudzić, że robotnicy pracujący przy jej produkcji gdzieś w Azji, są godnie wynagradzani. Czy jednak drogie zabawki, sygnowane przez „renomowane” firmy, są zawsze bezpieczne
i wytwarzane przez dobrze opłacanych, zadowolonych z życia ludzi? Przypominam sobie skandale z udziałem wielkich producentów i trudno mi uwierzyć, że teraz ich chińskie fabryki są bez zarzutu.

Dla osób, które tak jak ja unikają kupowania „chińszczyzny” mam zatem alternatywną propozycję. Furorę wśród małych „sroczek” wzbudzają też kiczowate torebki na prezenty (często sprawiają większą frajdę niż ich zawartość). Myślę, że da się kupić opakowanie wyprodukowane w Polsce. Jeśli jednak byłyby z tym trudności, zawsze można spróbować je zrobić samemu, wedle zasady – im więcej różu, złota itp., tym lepiej.

Reklamy