Niedobre, bo niepolskie

Jak wiecie, całym sercem popieram krajową produkcję. Dlatego z ciekawością zaczęłam czytać tekst „Dobre, bo niepolskie” w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. W artykule pada przekonująca odpowiedź na pytanie: „Dlaczego mamy wydać 10 zł na produkt wytworzony w Polsce, a nie w Chinach?”. Pojawiają się też przykłady rodzimych firm, które z powodzeniem konkurują z zagranicznymi: Sidolux, Fakro i… LPP, które od początku szyje nie nad Wisłą, a w Chinach, co zresztą podają też w tekście.

Właśnie z tego powodu, a nie dlatego że „angielski ciuch kojarzy się lepiej”, jak sugeruje podtytuł w GW, omijam sklepy Reserved, House, czy Cropp. Niezależnie od tego cieszę się z sukcesu LPP. Nie ustępuje ona, moim zdaniem, wielu innym popularnym sieciom odzieżowym produkującym w Azji, a przynajmniej została założona w Polsce. Szukając nowych ubrań, kieruję się jednak do salonów firm produkujących w naszym kraju. Szkoda, że GW nie przytoczyła w swoim artykule ich przykładu. Może zyskałyby dzięki temu nowych klientów i gospodarka narodowa by urosła, zgodnie z zapewnieniami ekspertów cytowanych w tekście?

Advertisements