Rekordowa kumulacja w Lotto – kto naprawdę wygrał?

Dziwne zwierzęta z tych ludzi – uporczywie sami pchają się do gipsu. Czy był ktoś, kto wygrał miliony w totka i stał się dzięki temu szczęśliwszy? Podobno nie, a nawet przeciwnie. Dlatego Kochani, cieszmy się, że i tym razem nam się udało i że to ktoś inny skreślił wylosowane cyferki.

Co by było gdybym wygrała? Dramat, ani chybi. Po pierwsze zaprzestałabym pisać bloga. W końcu, jak się ma parę milionów na koncie, żyje się wygodniej. Znikają wtedy problemy z komunikacja miejską, zakupami polskich produktów (można sobie szyć na zamówienie, z dowolnie wybranych materiałów), cenami, warunkami mieszkaniowymi itp. itd.

Nakupiłabym pewnie drogich, acz zbędnych rzeczy i miała wyrzuty sumienia, że ja tu szaleję, a biedne dzieci głodują. Zresztą już widzę spotkania z rodziną i znajomymi – oni o kryzysie, bezrobociu, problemach w pracy, zabójczym kredycie, a ja o najlepiej oprocentowanych kontach, niezawodnych alarmach i tym jak męczące i nudne jest życie w luksusie.

Bezsenne noce, nerwy, że stracę dobytek, ze okradną, że będą zawistni. Że nowo poznani ludzie nie będą się zaprzyjaźniać z sympatii do mnie, tylko do majątku. Decyzje komu pomóc? Kuzynce na badania? Wujkowi na samochód, niezbędny do pracy? A może jednak powodzianie i maltretowane dzieci są w większej potrzebie?

Krótko mówiąc: „zamienił stryjek siekierkę na kijek”!

Reklamy