Bez (współ)pracy nie ma kołaczy

Zastaw się a postaw się! – to nasze motto. Każdy robi co może, żeby zagiąć sąsiadów
i postawić wyższy płot, czy położyć przed bramą bardziej wymyślną kostkę Bauma. A co, niech widzą, że się nie wypadło sroce spod ogona! Znakomita okazję, żeby podziwiać
z bliska efekty starań rodaków mieli wczoraj i przedwczoraj, ci którzy poszli na cmentarz po zmroku. Trzeba bowiem niemałej sprawności, żeby pokonać wąskie, oświetlone jedynie zniczami, alejki i ani razu nie potknąć się o fantazyjnie wymurowane skrawki chodniczków przy grobach.

Niby można by się skrzyknąć i wspólnie zlecić wybrukowanie cmentarnej alejki. Albo
i zarząd cmentarza wkalkulowałby chodniczki w koszta. Tylko jak Kowalski zaznaczyłby wtedy, że Nowak może mu naskoczyć, a i tak go nie będzie stać na granitową posadzkę. Zieliński nie mógłby patrzyć na sąsiadów z góry, bo murarz nie zrobiłby przed grobem jego bliskich podestu 10 cm wyższego niż innym. Nie mówiąc już o tym, że trzeba by się zgodzić na jednolity kolor. Szaro i nudno by się wtedy zrobiło. No i skończyłoby się „śmiechu warte” z potykającymi się i padającymi w międzychodniczkowe błotko frajerami.

Reklamy