Wystawa MSN „Miasto na sprzedaż”

Udało mi się dziś wreszcie znaleźć czas, żeby odwiedzić wystawę Muzeum Sztuki Nowoczesnej „Miasto na sprzedaż” w pawilonie Emilii – bodaj najbardziej znanego byłego sklepu meblowego Warszawy.

Oprowadzał Tomasz Fudala, jako kurator wystawy i Maciej Nowak, jako znany Warszawiak. Świetnie, że muzeum oferuje darmowe zwiedzanie i oprowadzanie. Natomiast pomysł, żeby o reklamie w Warszawie opowiadał akurat Maciej Nowak, jest dla mnie nie do końca zrozumiały. Chociaż, gwoli sprawiedliwości, widzę dwa powody. Pierwszy: został zaproszony ze względu na fakt, że nad jego gładkim, w latach 80., licem rozpływała się Maria Malicka, wielka aktorka i jednocześnie kochanka Schichta (tego od mydła Biały Jeleń, którego reklama znalazła się na wystawie). Albo ewentualnie, co zresztą nie wydaje się głupie, plastycy/historycy sztuki dogadali się z teatrologami
i wzajemnie promują swoją kulturę. W końcu, jest jednak prawdopodobne, że osoba, która zwlokła się z łóżka, żeby odwiedzić wystawę w Emilii, po paru anegdotkach Dyrektora Instytutu Teatralnego trafi z rozpędu i do teatru. Mnie wprawdzie, mimo wysiłków, na razie nie udało się zwerbować, ale kto wie.

Ogólnie jednak polecam zarówno samą wystawę, jak i opcję z oprowadzaniem. Organizatorzy zadbali, żeby było śmieszno i straszno. Dobre i złe przykłady z każdej uwzględnionej epoki. Zabawne zdjęcia, plakaty i fragmenty filmów (mój typ: śledzie pod paprotką, jako PRL-owska anty-wystawa sklepowa). Przyciągające dzieci makiety (zachwycona kilkulatka: „ja bym chciała mieć takie miasto dla ludzików!”) i tablety
w części dotyczącej przyszłości/braku przyszłości reklamy. Do tego zatrważające obrazy naszego warszawskiego, reklamowego śmietnika, bo niestety trudno inaczej określić niektóre przedstawione na wystawie fragmenty miasta.

Oczywiście, dodatkową atrakcją jest sam pawilon Emilii. Przestrzeń, ogromne, wreszcie domyte szyby i pobielone ściany robią wrażenie. Warto zobaczyć, póki jest możliwość! Aha, w muzeum jest szatnia, ale zmarzluchom radzę zostać w kurtce – ciągnie od okien, czyli zewsząd.

Reklamy