Brać czy nie brać?

Mam dylemat z ulotkami. Na zmianę z zasady ich nie biorę lub biorę.

Kiedyś, jeszcze w liceum nie brałam ulotek, bo denerwowało mnie śmietnisko powstające w miejscach ich rozdawania i nie tylko.

Potem, dla odmiany, znowu ulotek nie brałam, ale z pobudek ekologicznych. Ile drzew trzeba wyciąć, ile farby i energii zużyć, żeby w godzinę zapełnić parę śmietników
i zasypać kawał chodnika? Za dużo.

Kiedy zaczęłam ciężko pracować a potem stałam się klientką PUP-u (Powiatowego Urzędu Pracy) bez prawa do zasiłku, górę wzięła solidarność z biednymi ulotkarzami – nie wezmę, odbiorę im chleb. Brałam ulotki z zasady od wszystkich, nawet tych, którzy akurat woleli sobie zrobić przerwę.

W końcu znalazłam pracę. I znowu z zasady nie biorę ulotek. Nie dlatego, że uważam, że czasem lepsze bezrobocie, niż nerwy w robocie. Nie dlatego, że ekologia, czy że mierzi mnie stan zaśmiecenia reklamami polskich miast. A w każdym razie nie tylko z tych powodów. Teraz mam dość skaleczeń spowodowanych ostrymi krawędziami kartek.

Z jakich powodów będę lub nie będę brała ulotek za 5 lat?

Advertisements